• Wpisów:21791
  • Średnio co: 3 godziny
  • Ostatni wpis:40 dni temu
  • Licznik odwiedzin:837 365 / 3503 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Miłego oglądania.
 

 
 

 
Ludzie, dwie metrowej długości bomby lotnicze piernikneły w domu; jednego poparzyło drugiemu urwało nogę?
To co my za bomby produkujemy, metr bomba, szyby wypadły?
To nie znaczy, że źle komuś (złomiarze, miej Panie ich w opiece) życzę, ale jak my tego mamy więcej? To ma być nasza siła rażenia, to ja dziękuję za takie wojsko! Dobra bomba jak p,,,,,,,,,,,a, to tam nie powinno nic zostać w promieniu 100 m2!
A taka bombka to na prusaki lub na psie wszy, bo psa nie uszkodzi, lub na strzyżenie jeży.

Trzeba wysłać kogoś z Pruszkowa do zakładów zbrojeniowych, aby wytłumaczył producentom znacznie słowa ,,e k s p l o z j a''!
 

 
Nie przepadam za Wałęsą jako politykiem, ale wiele lat temu powiedział znakomity dowcip o pewnych braciach, mają Oni takie zdolności do skłócania wszystkich, że na pustej sali krzesła gryzą się za nogi. Ten niesamowity dar, jest przez nich sterowany świadomie,manipulowany na ich zysków wszelkich.

To samo dzieje się teraz, to było i będzie, póki istnieją Oni na scenie politycznej kraju. Taka jest ich rola, taką stosują metodologię gryzienia i spieniania wszystkich. Im większy burdel tym lepiej, pozbierają to co im potrzebne i chodu do mamusi, liczyć zyski. Ale ostatnio nie wszystko im wychodzi jak zaplanowali, powoli lecz skutecznie podgryzają gałąź na której siedzą.

Przeciwnik zajarał o co chodzi tym skunksom i umiejętnie udaje greka, że nic nie kape! Zabawa jest przednia, tylko trzeba precyzyjnie słuchać co mówią ich kumoszki (gosio, cymek, kami) w wywiadach, należy to brać na opak, i już wiemy co jest grane. Klasyczny ping-pong, pozorowany atak w lewo i walą w prawo, a ustawiają cię do obrony w lewo. Dziecinnie proste, dreptanie w miejscu, mało tego cofanie się, cholera wie po co?
A jeden i drugi idzie się napić do jedynej studni w okolicy, ale zawsze trzeba coś niecoś pokomplikować. Bez tego nie da się żyć, sprzedając piasek na pustyni w wiadrze napiszą, ,,ostatnie wiadro''! Kapujecie?

To samo widzą ludzie z zewnątrz i przecierają oczy ze zdziwienia, o co chodzi tym pelikanom, jedni i drudzy nie cierpią czerwonych brygad. Ale nie, jak jeden chce to drugi milczy, teraz aby nie wyglądało, że on śpi, to się czepia o brak konsultacji, ludzie to tak będzie bez końca!
Jak ktoś całe życie chodził w gumofilcach, to jak się będzie czuł w baletkach, jak krowa na parkiecie dyplomatycznym!

Francuzi, szlachta dyplomacji światowej czuje ten smród zza granic europejskich, postanowili poczekać z wizytą, aż Polacy przewietrzą salony. I słusznie!

"Le Figaro" zwraca uwagę na tarcia między Kancelarią Prezydenta a Ministerstwem Spraw Zagranicznych pod kierownictwem Radosława Sikorskiego. Przypomina sprawę odwołania bez konsultacji z prezydentem polskiego ambasadora w Argentynie.
Gdyby u nich chciano kogoś odwołać z placówki, to sprzątaczka w departamencie nic by nie wiedziała, a my tak to robimy, że kangury z aborygenami tarzają się ze śmiechu.
 

 
Gumofilcsaloon'08'' zaprasza na rozpierduchę letnią!
Mrongoville, Dyszelstreet, Krowoville, Pegerbanco, przebojem lata RP!
,,Gumofilcsaloon'' z muzyką blubykcontry to jest to! Nie ma to jak sięgnąć do starych tradycji ludowych, do okrytych pajęczyna tradycji siedzących gdzieś głęboko w powiecie socjalistycznym. Już widzę, jak w samo południe wychodzą na ulice same Gary Copery, i walą z sześciostrzałowych monstrum, do nie sprawiedliwości społecznej. Dawne wiejskie bijatyki sztachetami na dyskotekach, przekształcą się w szlachetne bójki cowboy-wal -wryło.
To będzie klasa i zazdrość zachodu, jaki zachód na wschodzie! Rozrywka będzie przednia i bliska naturze i gnoju, wiadomo praca na roli trochę śmierdzi. Ale nie oto chodzi, poznajemy inne tradycje mieszając je z naszymi, zawsze coś wyjdzie ciekawego. Filmy z dzikiego zachodu, kiedyś były podstawą repertuaru kin, w dobie popularyzacji dzikiego wschodu. Dać pracownikom kołchozów pióropiusze i nie odróżnisz siuksa o sovietuniona.
Tak będzie można choć przez parę dni pożyć sobie westernowo i po indiańsku łyknąć ognistej wody z gwinta.
Mam daleko idące propozycje dla całego kraju, jak zarabiać to kupą mości kowboje i apacze, cały kraj należy wciągnąć w to wesołe szaleństwo westernowe. Po co komu Warszawa w sezonie, ale jak się nazwie stolicę np, Grand Pałacas, Zakopane, Los Ciupagos, to co innego. Polska to w sezonie ,,Grand Canyon Hombre Polacos''
To co, wszyscy do solarium, robimy się na nowy meksyk, kupujemy ciuchy regionalne do chowu racic, pasy z coltami na bioderka i na konika w step szeroki.
A'hoy! Śmierć bladym twarzom, skunksom i innym śmierdzielom salonowym! Aby do lata, piechotą!


 

 
Policjanci z Połczyna Zdroju zatrzymali 20-letnią Beatę Z., która podczas próby zatrzymania do kontroli drogowej usiłowała przejechać funkcjonariusza. Pijana kobieta prowadziła samochód, w którym w sumie było 11 osób.

Te fakty świadczą, że już bardzo mało jest różnic między nami, ludźmi. Babachłop, chołopobaby to dziś codzienność, ile razy dziarskie dziewczyny stały na czele związków bandyckich. Udowodniono w sądach, że to one wydawały polecenia ukatrupienia wielu cwaniaków z konkurencji. Na dobrą sprawę taka informacja cieszy, lubię zorganizowane, sprawne i mądre kobiety, nie cierpię ciepłych klusek, piszczących na widok myszy.

Wszystko fajnie, ale o ile inteligencja kobiety ma być napędem bandytyzmu damskiego, to nie oto chodzi kochane kobietki. Wole mieć damskiego tygrysa w łóżku, niż z siekierą za plecami! To są rożne przyjemności i skrajne skutki. Trudno sobie wyobrazić 20latkę, która wiezie pół nawalonej dyskoteki, a przy okazji poluje na mundurowych, zgroza.

Mamy demokrację, ale to nie upoważnia jeszcze młodych do szaleństwa i balansowania na granicy życia i śmierci. To co się wydarzyło to koszmar, jak tak sobie człowiek pomyśli jak blisko było do, ,,, wszystkiego, do istnej masakry, ich 11tu, i możliwe że jeszcze innych.

20 letnia Beatka, królowa dyskotek i asfaltu, powinna beknąć jak stary pingwin przed sądem
kapturowym za swoją bezczelność i arogancję. Ponadto operacyjnie powinno się ją wykastrować z możliwości picia napojów, wspomagających jej tępotę fizyczną i umysłową.

Już zasłużyła na dozgonny zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów, z wyłączeniem jednokołowej taczki ogrodowej w parku więziennym.
 

 
A naród jak zwykle, morda w kubeł i do roboty. Na razie żeśmy spartolili parę spraw, ale jesteśmy na dobrej drodze, zobaczycie. Będzie tak dobrze, że lepiej już nie można! Wypuścimy z magazynów kilometry asfaltu, niech biegną wzdłuż i w poprzek kraju. Rozdamy cegły i pustaki, niech nam rosną stadiony, nikt nie będzie przeszkadzał reformom, niech się wszystko reformuje dla pomyślności kraju. Niech młodzież czyta co chce, aby było to katolickie piśmiennictwo pełne patriotyzmu. Koniec z łapówkarstwem i przekrętami. Molestowanie należy uznać za nie byłe, jest to syndrom innej epoki, teraz kultura seksualna w urzędach, a po robocie róbta co chceta. Czas skończyć z ciążami w oświacie, trzeba młodym znaleźć inne zajęcie; do kin, teatrów, przed komputery i na pielgrzymki. Od sierpnia lekarze będą trzeźwi jak pingwiny, już my się postaramy z ministrem. Nikt już nie będzie głodował podczas protestów i spał w nie higienicznych warunkach, jak tak można.
Ludzie! My mamy budować nową rzeczywistość, a nie leżeć i głodować, co o nas powiedzą potomni? Przeleżeli, głodowali i nawaleni! Dosyć wypadków po pijanemu, samochody będziemy sprzedawać tylko dla trzeźwych, to się skończy plaga. Przydzielimy obywatelom odpowiednie odcinki strategiczne do samorealizacji, nikt nie będzie się nudził.
Mamy iść do przodu, nie będzie żadnej drugiej lub trzeciej Japonii, Irlandii, będziemy budować nasze USA, kraj demokracji i nie bitych murzynów! Nikt nie podniesie ręki, chyba, że z browarem za przyjaźń. Dobra, to na tyle, do roboty rodacy, a ja lecę z sekretarką do Brazylii na Międzynarodową Konferencję, ,,Jak ratować lasy tropikalne''.

Grzegorz Schetyna; Rząd po sierpniu będzie lepszy, gdyż i my jesteśmy bardziej doświadczeni!


 

 
CPNy doją kierowców mieszankami przypadkowymi!
Szpitale doją NFZ dość sprytnie!
Lekarze doją pacjentów i apteki hurtem!
Rydzyk doi wiernych i budżet maksymalnie na co się da!

Księża doją wiernych za bóg zapłać!
Burdele doją chłopów jurnych i durnych!
Kasjerki doją klientów na bolka oko !
Policjanci doją kierowców na lewe mandaty!

Przebierańcy też doją kierowców bez mandatów!
Urzędnicy doją przedsiębiorców w/g , tak mi się zdaje!
Celnicy doją podróżnych bo nie przepuszczą!
Kelnerki doją klientów nawalonych na nogi i tyłeczek!

Bazarowcy doją naiwnych na podróby!
Toto lotek doi naiwnych milionerów marzeniami!
Samoobrona doi niedoszłych posłów i ich wekslami!
Partie doją dotacje na krzywy ryj!

Unia doi budżet państwowy w/g norm unijnych!
Wojsko doi państwo bo kiedyś je obroni przed sobą!
Gmina doi rolników w/g pogłowia i w wzdłuż skiby!
Taksówkarze doją naiwnych jak leci w kilometry!

Kościół doi wszystkich co na kolanach!
Dzieci doją rodziców na słodko!
Żony doją mężów z obowiązku!
Kochanki doją mężów, nic za darmo!

Przedsiębiorcy doją pracowników w/g kosztów!
Rolnicy doją krowy z nudów!
Sztuczni inwalidzi doją przechodniów na kopyto!
Banki doją wszystko do zera!

Mafie doją wszystkich przy pomocy mocy!
Bary doją piwoszy bo i tak się zleją!
Operatorzy telefonii doją jak mogą, nie pogadasz!
Energetycy doją albo odcinają!

Para młoda doi rodziców i gości z racji radości!
Gazownicy doją, bo inaczej nie mogą, wiadomo gazownik!
Nieboszczyk wraz plebanem doi rodzinę po raz ostatni!
Szkoła doi rodziców w dobrej intencji w/g dyrekcji!

Ciecie doją wszystkich bo inaczej nie wypada!
Wsza doi ciebie bo rzadko chodzisz do knajpy!
Tasiemiec doi ciebie bo nic innego nie ma w pobliżu!
Wnukowie i wnuczki doją babcie, bo one od tego są!
Kumpel doi kumpla dla zasady, jak masz to daj, lub postaw!
Czasem lala doi kumpla jak da złapać, na lalowate uroki!
Kolejowe ciołki doją śpiących z bagażu, a oni śnią radości podróżowania!
Jedne nacje doją innych, bo ich kiedyś inni doili, a co my gorsze!

Dobra sam idę się wydoić, bo nie doniosę punktu przeznaczenia!



 

 
CPNy doją kierowców mieszankami!
Szpitale doją NFZ dość sprytnie!
Lekarze doją pacjentów i apteki hurtem!
Rydzyk doi wiernych i budżet maksymalnie na co się da!
Księża doją wiernych za bóg zapłać!
Burdele doją chłopów jurnych i durnych!
Kasjerki doją klientów na bolka oko !
Policjanci doją kierowców na lewe mandaty!
Przebierańcy też doją kierowców bez mandatów!
Urzędnicy doją przedsiębiorców w/g , tak mi się zdaje!
Celnicy doją podróżnych bo nie przepuszczą!
Kelnerki doją klientów nawalonych na nogi i tyłeczek!
Bazarowcy doją naiwnych na podróby!
Toto lotek doi naiwnych milionerów marzeniami!
Samoobrona doi niedoszłych posłów i ich wekslami!
Partie doją dotacje na krzywy ryj!
Unia doi budżet państwowy w/g norm unijnych!
Wojsko doi państwo bo kiedyś je obroni przed sobą!
Gmina doi rolników w/g pogłowia i w wzdłuż skiby!
Taksówkarze doją naiwnych jak leci w kilometry!
Kościół doi wszystkich co na kolanach!
Dzieci doją rodziców na słodko!
Żony doją mężów z obowiązku!
Kochanki doją mężów, nic za darmo!
Przedsiębiorcy doją pracowników w/g kosztów!
Rolnicy doją krowy z nudów!
Sztuczni inwalidzi doją przechodniów na kopyto!
Banki doją wszystko do zera!
Mafie doją wszystkich przy pomocy mocy!
Bary doją piwoszy bo i tak się zleją!
Operatorzy telefonii doją jak mogą, nie pogadasz!
Energetycy doją albo odcinają!
Para młoda doi rodziców i gości z racji radości!
Gazownicy doją, bo inaczej nie mogą, wiadomo gazownik!
Nieboszczyk wraz plebanem doi rodzinę po raz ostatni!
Szkoła doi rodziców w dobrej intencji w/g dyrekcji!
Ciecie doją wszystkich bo inaczej nie wypada!
Wsza doi ciebie bo rzadko chodzisz do knajpy!
Tasiemiec doi ciebie bo nic innego nie ma w pobliżu!
Wnukowie i wnuczki doją babcie, bo one od tego są!
Kumpel doi kumpla dla zasady, jak masz to daj, lub postaw!

Dobra sam idę się wydoić, bo nie doniosę punktu przeznaczenia!
 

 
Co takiego się stało, że wszystkie media traktują to jak lądowanie polaków na Marsie.
Myślałem, że Szwedzi poprosili nas o azyl polityczny i będziemy traktowali Bałtyk jak wewnętrzne morze. Już widziałem molo sopockie po same brzegi szwedów, a tu klops.
Liczyłem też, że chińczycy za darmo położą nam ze 3000 km autostrad cichą nocą, też nic.
Przypuszczałem, że wysłuchano moje modły i znikły wszelkie reklamy z mediów, pstryk radio, a tu ,,skontaktuj się lekarzem lub farmaceutą'' , po staremu.
Może, ale to nie możliwe, wreszcie PiS i PO pokochali się jak katolicy i razem z Rydzykiem poszli na browara, oj ja optymista. Nic z tego, dalej będą sobie podrzucać prosiaczki.
A może cud, pod skarbówkami w kraju stoją samochody ciężarowe z kasą, złodzieje oddają to co ukradli przez całe życie, też nie, dalej będzie brakować kasy dla rządu.
To o co chodzi z tym waleniem w tam-tamy medialne;

Abp Głódź metropolitą gdańskim, Abp Gocłowski: przywitajmy sercem abpa Głódzia!

"Kościół Gdański, który z wielkim zaangażowaniem przeżywa wydarzenia w ojczyźnie, pragnie być nadal wiernym stróżem podstawowych wartości etycznych w życiu naszego społeczeństwa" - głosi Gocłowski.

A'ha! To o to chodzi, pasterze się zmienili na wiosnę, zaślubiny Głódzia z woda soloną.
 

 
Ameryka to nie europa zrydzykowiona centralnie, tam nie wybacza się gestem i machaniem łapkami. A slogan, ,,bóg zapłać'', tam jest konkretną zieloną kasą, nie ma litości. Natomiast to, że kościół oficjalnie przyznaje się do czegoś, to znaczy wszystkie możliwości zostały już wykorzystane i jest strasznie źle. Nawet bozia nic nie zrobi, a o co chodzi, o kasę! O bardzo grubą kasę, setki milionów dolarów. Prawo amerykańskie, sądy są bardzo czułe na seksualne przestępstwa w stosunku do małoletnich obywateli. Kościół oczywiście świętoszek nad świętościami, udaje greka, zatykał wentyl informacyjny na temat, tak długo jak się dało. Ale się nie udało, wyobrażam sobie jakie to czynił podchody, aby ukręcić sprawę u podstaw. Wolna amerykanka w tej sprawie odniosła sukces, będzie to nauka dla europy jak czynić z sukienkowymi. Z tego co wiem Irlandia i Wielka Brytania nie daje się służbom watykańskim omanić celebrom, tylko za tyłek i do paki. A siedzi tam sporo walących w dzwony, czekają na procesy, nie maja szans na ucieczkę. Polityka watykanu w tej sprawie jest szablonem nie zmiennym od stuleci. Jak ,,dans'men'' ołtarzowy naskrobie paragrafów, to po cichu nocą chop na inny kontynent i cisza. Jak się pytają oficjalnie gdzie gagatek w czerni, to zawsze to samo, milczenie, lub adres nie znany.
Ale nie w ameryce, specjaliści policzyli, że ameryka może doprowadzić kościół do tego, że kościół zbankrutuje finansowo.
I nie będzie to walka z wiarą, a z przestępcami w sutannach.
Jest to nie możliwe, aby polski moher wychowanek piernikowego radia to zrozumiał, już to profesor Rydzyk załatwił odpowiednio. Zresztą tak samo jak u nas w kraju, każdy atak na funkcjonariuszy kościoła, to atak na wiarę i Boga. Biegającym w sukienkach to rękę, ale sądy to wyraźnie rozdzielają, czas doić święte krowy z kasy za grzechy.
A cóż może zrobić pierwszy watykańczyk, słowa otuchy przywiózł biedaczek, jako walutę odkupienia za grzechy.
Polityka stara jak lochy watykańskie, my Ci słowo, Ty nam kasę!
A tu niestety obowiązuje ta sama polityka, wpierw kasa, a potem jeszcze można przeprosić. Kas'meny teraz docenią co to znaczy świadczyć inną przyjemna sobie posługę, ile to kosztuje. W śpiewniku pokutnym przybędzie trochę innych zwrotek, chroń nas Panie przed sądem amerykańskim.
Teraz już pasterze nie będą tak bezczelnie rżnęli swoich owieczek, bo wszystkie zostaną policzone i wycenione przez sądy.
Skończyło się amerykańskie eldorado i strzyżenie owiec, a te wredne nie milczą!
 

 
W Warszawie prawie centrum europy, szarlatani ze wschodu czarują ludzi mielonką z węży, żółwi, korzeni i zalecają popijanie wódką. Specyfik ma leczyć wszystko, łącznie z zardzewiałym rowerem i swędzeniem paznokci u nóg.
Przecież to można się stwarożyć ze śmiechu, jak ludzie są durni. Jak by były dropsy z kociego gówna w czekoladzie, na rypanie w krzyżu, też by poszły jak świeże bułeczki?
Mnie zastanawia, gdzie ludzie kupują specyfik na głupotę bezkresną i wielką jak Alpy. Przecież to trzeba być dobrze kopniętym czachoberet, aby wybrać się z wizytą do takiego kocmołucha skośnookiego.

Nie mogę, ludzie, prawie wszyscy mamy maturę, doświadczenie i nic, gdzie logika, gdzie szacunek do własnego zdrowia.

Głupota przerasta wielkością Pałac Kultury! Co się porobiło, społeczeństwo skołtuniało do reszty. Najstarsi szpece z pragi, mieli więcej szacunku do obywatela stolicznego, niż obecne hordy wschodnie. Wpadłem na genialny pomysł i zastosuję podobną technologię dla nich.

1. Mielony dyszel od wozu w śmietanie, na potencję! Wszystko stanie wokół po jednej łyżce od herbaty, nawet straż miejska, bo taka sraka złapie niedoszłego seksmena.
2. Mielona sierść z kundli ulicznych, w syropie żabim na porost włosów, wszystko im wyroście i wszędzie, a włosy to tak, ale na kaktusie wrzodowym, na łepetynie durnej.

Ludzie, proszę, odrobinę powagi i ostrożności, jak mongolska specjalistka wróci do siebie i opowie co wyprawiała z ludźmi w Warszawie, to oni zaśmieją się na śmierć z naszej głupoty.
 

 
Nie dziwi mnie, że władza nie legalizuje burdeli. Czy rolnik uwłaszcza, legalizuje swoje ziemie dla siebie, nie, dlaczego? bo to wszystko jest jego, to jest jego burdel. Rolnik może sobie sprzedać, dokupić co chce i kiedy chce. Jak ma chęć to sobie coś zarżnie, posadzi, uwędzi, wymłóci, zasieje, wybuduje lub pogoni kłonicą. Może też sobie głosować na co chce, na skiborola Leppera, na sikawkę strażacką Pawlaka, lub na wąsacza zielonego z PSLu.

Oni są po to, aby On mógł sobie spokojnie skiborolić, po same pachy w skali roku. Jak nie ma czasu na podróże, to za niego po świecie hasają działacze, za jego kasę. Jedynie produkty rolnika zwiedzają świat, jak długi i szeroki. Przerobione produkty kopytne wpieprzają nawet aborygeni na pustyni popijając piwkiem Harnaś. Szybciej eskimos zje golonkę w konserwie niż polski rolnik, takie czasy, zresztą rolnik ma wszystko pootwierane, po co mu mięso w puszce? Lub przerobione mleko, cholera wie w co. Czy jego krowy, świnie strajkują, też nie, bo są u siebie, innego życia nie znają.
To samo dzieje się w państwie, wszystko jest zupełnie nie zależne, wszyscy robią co chcą;

KOŚCIÓŁ - najstarsza firma nie zależna od państwa, to kościół. Kadra szkolona w nie zależnych kombinatach, szykowana jest do sterowania strapioną duszą narodu. Placówki szkoleniowe spotykamy i słyszymy codziennie w czasie nieszpornym. Wszystkie oczywiście wybudowane na koszt owieczek i dotowane z kieszeni owieczki i kiesy państwowej.
Tutaj szkolą duszę, ciało i finanse owieczek, jest jedna mównica do uprawiania propagandy sukcesu. Kościół nie zna błędów swoich, a reszta to jeden wielki grzech i smród społeczny.
Hierarchia całkowicie robi co chce, rządzi się swoimi zasadami, dalekimi od konstytucji RP. Jak dostanie marne 100 ha naszej ziemi, to natychmiast nanoszą to na plany w sztabie Watykańskim. To je ich i wara, a jeszcze trzeba oddawać to co kiedyś dostali za Mieszka I.
Czy ktoś kupował kiedyś grunt od plebana, to wie jak droga jest polska ziemia. Kościół jest największym po państwie właścicielem ziemskim w Polsce, jeszcze 100 lat, a będą mieli wszystko.

PKP - następne państwo to PKP, mają wszystko co państwowe. Ziemię na terenie całego kraju, budynki, tory, tabor i robią co chcą. A robią wszystko i to co raz mniej, bo im się nic nie opłaca. Najmniej się opłaca wożenie czegokolwiek, drogo im wychodzi. Najlepiej im wychodzi likwidacja połączeń wszelkich, potania to egzystencję dyrekcji i całego kolejnictwa. Sporo trudu zadają sobie przy podziale całego majątku na spółki, dzielą się jak drożdże, jedna spółka służy drugiej spółce, a one trzeciej. Jest tam teraz tyle firm kolejowych, że się w pale nie mieści. Z tego co widać dążą do tego, że w wagonie osobowym każde miejsce będzie należało do innej firmy transportowej. Nie wiem czy już nie podzielili torów między sobą, np. dwa tory w relacji Warszawa - Gdańsk. Lewy należy do spółki z Wrocławia, a prawy do spółki Polsko-Francuskiej. Nie wspominam tu już o jakości połączeń, o punktualności, kogo to obchodzi, to problem tych ci czytają rozkład jazdy. Praktycznie rozkład jazdy służy do pobierania kasy, a potem megafony peronowe informują, co gdzie, kiedy i o której należy przyjść ponownie po usługę.

WOJSKO - następna firma to też ziemia i kasa, wojsko! Ile jest kawałów o wojsku głowa pęka. Gdyby cały budżet państwowy dać wojsku, przerobią to w pierwszym kwartale i ogłoszą strajk głodowy. A jak przyjdzie bronić ojczyzny, nie ma czym, wszystko tak stare, czasy rzymskie.
Najładniej wyglądają trybuny na paradach i makiety sprzętu na kołach. Wszystkiemu winien Bałtyk, za mały i za płytki, bo dawno byśmy mieli amerykańskie lotniskowce, pancerniki, łodzie podwodne i łączność satelitarną.
Nasze firmy zbrojeniowe bankrutują, bo wszystko kupujemy w innych sklepach, nie przeminęła jeszcze moda w wojsku na peweksy. Ze sprzętu najlepsze mamy poligony, są dobrze wyposażone przez naturę, drugim dobrym sprzętem wojskowym to ludzie, reszta łącznie z kadrą to muzeum. A ponadto to tajemnica państwowa. Najbardziej sprawnym i mobilnym elementem obronny kraju jest partyzantka, broń zawsze można zdobyć na wrogu sprytem. Doświadczaliśmy już tego setki razy, zawsze z powodzeniem i dobrym skutkiem.
Bez znaczenia miejsce na globie, zawsze umieliśmy dokopać skutecznie wszystkim okupantom.

Wystarczy nas zrzucić na spadochronie w slipach, resztę zorganizujemy sobie sami, bo bitkę i strategię mamy we krwi, wystarczy poczytać historię krajów ościennych i nie tylko. Proponuję zlikwidować oficjalnie wojsko, przejść na struktury podziemne a wszyscy zaczną drżeć wokół ze strachu. Jeden dobrze przeszkolony polak jest w trzech miejscach na raz, popatrzcie na zarządy spółek państwowych. Wystarczy talibom ogłosić, że od strony Japonii zbliża się polski oddział sił podziemia, uzbrojony w chytrość i przebiegłość. Już z parę dni usłyszycie ich za swoimi plecami, lub zbudzicie się z nimi w jaskiniach, robią bardzo gorące i wybuchowe śniadanka.

Hasła propagandowe podziemnej armii ,, Talibie jak wstaniesz rano, to sprawdź w lusterku kim jesteś, bo możesz być zaskoczony?'' - ,,Jak idziesz spać durny Talibie, broń trzymaj przy sobie - nie chowaj, i tak znajdziemy'', ,,Bez paszportów i wiz znajdziemy wszystkich'', ,,Możesz już się pakować na ostatnią drogę''.
 

 
Erika Steinbach - Neonazistka?
Erika Steinbach - Sterowana za kasę?
Erika Steinbach - Ziomalka fryców pruskich?
Erika Steinbach - Ofiara pestycydów rolnych?

Oj daleko jej do przyjaźni posko-niemieckiej, biedna kobieta nie wie co gada. Proponuję zaprosić ją na wczasy, do gościnnych ośrodków wczasowych które pobudowali jej kumple. Wystarczy po tygodniu w jednym, żyją jeszcze Ci, co przygotują szanownemu gościowi podstawowe dania obozowe. Zresztą najlepiej aby zadzwoniła do Moskwy, i spytała dlaczego wszyscy biegli w piśmie i mowie niemieckiej, tak zareagowali na wieść, że,, krasnaja armia'' jest blisko. To może dużo wyjaśnić strapionej działaczce i spadkobierczyni 1000 letniej rzeszy niemieckiej. Zresztą polacy mieli tyle do powiedzenia, ze szkoda gadać. Braterska armia czerwona wywiozła wszystko co się dało odkręcić, cały majątek po ziomalach Eriki. Sprzęt pojechał na wschód napędzać inną potęgę, w ramach reparacji wojennych.
Potem chłopcy z gwiazdą na czapkach byli mile widziani w Berlinie, budowali tam razem z Honekerem nowa rzeczywistość niemiecką. Jakoś nikt nie słyszał w Berlinie, w tym czasie, jej łabędziego śpiewu, a szkoda, bo byłoby po ptokach.

Ale i to się skończyło, a tu durne babsko ma pretensję do nas. Niech lepiej siedzi cicho, bo jak rosjanie zmienią zdanie i zatęsknią za solidną miłością niemiecką, oj to będzie cienko śpiewać - ale po rosyjsku! Tylko jest jeden problem, po drodze do Berlina jest nasze kochane terytorium, a też nie wypada nam proponować przejazdu południem europy. Czesi gościli hordy braterskie w 68 i znają wagę ruskiej łapy, węgrzy też w 56.

Pozostaje nam przemówić do rozsądku tej nawiedzonej niemieckiej biegunki, niech własne potrzeby załatwia na swoim terytorium, od naszego wara. My wiemy czym to pachnie, Danke Eriko. Przyjacielska porada unijna, umyj sobie główkę rosyjskim szamponem, może pomoże. Nasi ojcowie już tyle razy przerabiali wspólnie ten temat, w sposób mało demokratyczny, nauki z tych dyskusji płyną jasne, a babie ciągle mało, kto tu zrozumie kobiety.

Eriko Steinbach - jak tak chcesz to przyjedź, czekamy w kwaterze koło Kętrzyna! Będziesz u siebie długie lata, jako okaz! Jak tak patrzę na twoją fotkę, cudownie Ci będzie w starym niemieckim - szwabskim kasku, u nas w nich dawno temu karmiono kury.
Teraz nawet one omijają je z daleka.
 

 
Czy legalizować agencje towarzyskie, oczywiście, że legalizować!. A PZPN!, przecież działa już tyle lat największy burdel w kraju. Jak tak człowiek się zastanowi nad rzeczywistością, to tych pospolitych burdeli, agencji znajdziemy tysiące. Seks afery na różnych szczeblach administracyjnych kraju, jest po same rozporki. Delikatnie mówiąc, ,,molestowanie'' wkracza wszędzie, po gabinetach, salonach, plebaniach, szkołach pozostał czas na obory. Smutne, tragiczny jest argument związany z HIV-em.
Tu kończą się domniemania i poszlaki, kiedy jawnie ktoś dzieli się śmiercią jak papierosami. Łańcuch śmierci łakomie biegnie do przodu, znacząc kolejne jednostki. Chwila przyjemności, zaspokojenia intymnego po cichu, a potem krach życiowy. Głupota czy nieodpowiedzialność? W naszym kraju wszyscy zawsze czekamy, aż tama runie, muszą być ofiary, aby spostrzeżono kolejne zagrożenie. Katastrofa samolotu wojskowego, śmierć tylu ludzi jest powodem do zrobienia porządku w wojsku. Kiedy zrobimy bilans z zakażenia na HIV, inne osoby otrzeźwieją i zaczną rozpatrywać poważnie ten temat.
A kto policzy, ile istnień ludzkich zostało zakażonych? To samo ze służbą zdrowia, oświatą, emigracją zarobkową i wiele innych problemów krajowych. Należy teraz wyciągnąć wniosek, że polska świrem stoi, wszyscy udają, że wszystko jest cacy i very good! Tylko trzeba poczekać na trupy, wtedy świrów za kratki, fachowcy wymienią kawałek rurki na nową i wszystko od początku.
Teraz wypadałoby przeklnąć soczyście, tylko po co. Jak wchodzę do urzędów i patrzę na urzędników biegających z papierami, to mnie nosi. Bo myślę, co Oni noszą z taką powagą, kolejne produkty świrów na stanowiskach.
Kiedy oglądam programy publicystyczne, znowu same mądrości ubrane w garnitury, słowa płyną, tylko do kogo? Do obywateli? Przecież my jesteśmy ofiarami tej świrologii, a urzędasy są na kolejnym szkoleniu, jak udawać świra! A HIV nie występuje w TV, PR, nie gada, nie wpada pod tira, nie strajkuje, nie szczy po bramach, nie strajkuje, obejmują go żadne rozsądne przepisy, więc nie istnieje dla urzędników.


 

 
To co się dzieje z seksem w ostatnim czasie, to zgroza i horror. Wszyscy porydzykowali w tym szaleństwie i pogoni za uprawiaczami seksu. A seks uprawiają wszyscy, łącznie z rolnikami i wiejskimi burkami. Bez znaczenia miasto, wiocha, senat w USA czy remiza w Kleszczewie Pochyłym.
Nigdy nie wiadomo, kiedy zadzwoni budzik pobudkowy, wrodzonego seksualizmu pożądliwego.
Może to być w pracy, w domu, w windzie, na dachu w piwnicy nawet na emeryturze, a i w kościele, już nie wspomnę o seksie na cmentarzu na katafalku - o 24.00!
O już mi ciarki drepczą w wiadomym kierunku.
Nie ma takiego terytorium, gdzie się nie da uprawiać seksu, seks nima oczków, ni słuchu, ani poczucia temperatury! Seks można uprawiać na szkle, papie, dachu pokrytym blachą, na schodach nie heblowanych, pod mostem i na stole operacyjnym - wszystko zależy od fantazji i możliwości sprawnej kochanków.
Co raz na łamy gazet, do telewizji trafiają przypadki samorealizacji w tej naturalnej potrzebie człowieka.
Wszyscy chodzą sztucznie oburzeni i schlastani moralnie. ,,No wie Pani, jak tak można, bezwstydni, ludzie grzechu się nie boją, bezwstydnicy okrutni, myślą tylko o jednym!''

Takie mniej więcej komentarze latają jak satelity wśród moralnej gawiedzi, która wie jak należy uprawiać seks! Jak jedna baba wie, jak się wkłada marchewkę w grunt, i którym końcem, to już się ma specjalistkę od seksu.
A gdzie poezja, muzyka ciał, element zaskoczenia, uległość boska, giętkość wychylna, dotykalność stykowa i eksplozja odjazdu!
Właściwy i pospolity seks-men i seks-womenka, chęć na seks nosi cały czas ze sobą, w zasięgu swoich możliwości intelektualnych.
Ale jest jedna pułapka bezczelniacka, moralność powodująca uwiędłość chęciową. Drugim elementem mordującą seks jak cjanek, to wstyd, to podłe uczucie, jest genetycznym wrogiem wszelkich chęci.
Należy w życiu unikać kontaktu z tymi gilotynami naszych chęci!

Ludzie przeżywają całe życie związani wstydem jak dybami, w duszy im gra, a wstyd wali w pysk! I po seksie! A życie mija jak kazanie Glęmpa, i po ptokach! Urządzenia do uprawy seksu zawadzają, bo wyzionęły ducha podniety ze wstydu! Kuniec seksu! A wszystko można sobie ułożyć w życiu, jak worki z kartoflami w piwnicy, tylko trzeba umieć to wszystko zaplanować jak siew maciejki. A wtedy zapachnie, to sygnał, że czas. A ile razy nam zapachnie w życiu, roku, miesiącu, tygodniu, dniu - no kochani, każdy jest ogrodnikiem własnej doniczki z maciejką!
 

 
Nie drogowe, nie partyjne, nie rządowe, nie prezydenckie, nie regionalne i nie piłkarskie, tylko normalne, owłosione wielbłądzie. Szczęśliwym ojcem chrzestnym jest poznańskie ZOO. Mamusia czułym opiekuńczym okiem dba o swego synka wyśmienicie. Nie ma danych statystycznych, jak często natura obdarza nasz kraj garbami. Ale z takich garbów to cieszą się wszyscy, niemcy mają swego niedźwiadka, na punkcie którego autentycznie oszaleli. Z takich powodów niech narody szaleją, ,,szaleńcy wszystkich krajów łączcie się''! Domyślam się, że poznańskie ZOO ogłosi konkurs na imię dla sympatycznego cztero-kopytnego dwu-garba.

Ośmielam się zaproponować następujące imiona; ,,Gubałówek'' -,, Falisty'' - ,,Cycuniek'' -
,, Piersiastek'' - ,,Bratanek'' - ,,Garbatek'' - ,, Duetas'' - ,, Kopiastek'' - ,,Babinek'' , na dziś wystarczy. Polecam wizytę w ZOO.
 

 
Taki problem postawił przed sobą szef firmy budowlanej w Lublinie. Organizator z niego bardzo sprawny, zorganizował naukowiec sobie; lewy dyplom ginekologa-położnika, specjalistyczny gabinet, wyposażył go w sprzęt specjalistyczny, tzn, w siebie i dobry telefon komórkowy do robienia dokumentacji video! To się nazywa ,,specjalise''!

Biedne kobiety dały wiarę badaniom ginekologicznym, tak potrzebnym w budownictwie!
Nie zdziwiło ich, że mają przed sobą ginekologa-budowlańca-położnika? Dziwne?
Mniejsza o to, świat jest taki dziwny, przekonywał Niemen.
Kobieta patrzy, dyplom na ścianie, biurko, komputer, komórka i kozeta, to musi być specjalista II stopnia wtajemniczenia. Poddawały się szczegółowym penetracjom ich kobiecego ciała przez specjalistę, który potencjalnie może dać pracę. Czyniona dokumentacja video przekonywała, że nie rozbierają się na darmo, dokumentacja to formalność gabinetowa.
Teraz sąd lubelski szczegółowo sprawdzi efekty medyczne, i ich związek z procesem budowlanym, to może być bardzo ciekawe.
Oskarżenie uznało to za bezpośrednie molestowanie seksualne, nie może w żaden logiczny sposób powiązać tego z budownictwem! Kilkukrotne oglądanie dokumentacji gabinetu nie przekonuje sądu, jedynie pozwoliło na postawienie kilku poważnych zarzutów.
A to jest sporo lat na przeprowadzenie solidnych studiów medycznych zaocznie, w zaciszu osobistego okratowanego akademika.
Szkoda mi tych kobiet, tyle zrobiły aby otrzymać pracę w budownictwie. Same nie spodziewały się, że natura wyposażyła ich w tyle osobistych narzędzi budowlanych.

Może specjalista chciał lub planował zrobić z kobiety np; chodzącą poziomnicę?, podręczną kielnię?, kobito-taczkę na łapkach do transportu cegieł?, wspinającą się pionownicę?, stawiaczki rusztowań w toples?, biusto-równarki tynkowe?, ciecio-kobietki nocne?, szeroko rozumiane usługi dla specjalistów wszelakich?, testo-waczki sypialni? - nikt tego nie wie, poczekamy na wyrok sądu.



 

 
Zupełny bezsens! A pojedynek fotek na urodę, to zupełny debilizm, ale jest ulubiona forma populizmu Rady Doczewskiej. Jest to zupełnie śmieszna sytuacja i na poziomie przedszkola.
Jak można stwarzać tego rodzaju pseudo konkursy lub rywalizację dla kobiet. Być gwiazdą, to być z klasą i na odpowiednim poziomie(prawda Pani Kasiu?), a przede wszystkim warsztat wykonawczy. Bo o ile warsztat Katarzyny jest powszechnie znany, lubiany i szanowany, wprost tęskni się za jej urokiem scenicznym. Kobieta z klasą, oczywiście też urodziwa i uduchowiona, fizycznie, czuje się jej oddech w całym pulsującym ciele. Natomiast Doda wypina się przy byle okazji, ciągle ten sam uśmiech za 3,50, wytrzeszczone podczernione oczka, ulubiona poza - od tyłu z odwróconą głową. To wszystko praktycznie, świadoma jest swego krzyczącego seksualizmu i jedzie na tym, jak na łysej kobyle. Nawet najbardziej jurnemu facetowi, może się przejeść jej wypukły arbuzizm. Zatęskni za śliwką węgierką, z takim tajemniczym białym nalotem.
Generalnie Rapczewska jest konfliktem dla wszystkich! Nidy nie wiadomo, co palnie i kto się znajdzie w zasięgu rażenia jej wulgaryzmów. To kogoś obleje wodą, komuś splunie pod nogi, wyzwie obleśnie, tak dla podpuchy. Taka jest prawda o jej pogoni za sławą i gwiazdorstwem. Biedna dziecinka zapomniała o jednym, gwiazdorstwo wypracowuje się osobowością twórczą, na scenie, a nie na płaszczyznach peryferyjnych sztuki. Wpierw trzeba być kobietą na poziomie, wypracować swój styl, stworzyć jakościowy repertuar i dawać z siebie wszystko. A potem ustawiczna praca i doskonalenie umiejętności. Sława i gwiazdorstwo przychodzi samo, to się wypracowuje, a nie bierze za pysk i ciągnie za sobą.
Trzeba umieć być cierpliwym, aż któregoś dnia ktoś zapuka cichutko do drzwi, patrzysz a tam nikogo nie ma. Pozory, tylko pozory, właśnie przyszła sława i uznanie, blasku nie widać w lusterku, ale on już jest na własność. Tylko ze sławą bywa różnie jak z zachodzącym słoneczkiem, któregoś dnia można wiecznie oczekiwać wschodu.
A'propo śmiechu szanownych Pań, to obraz duszy, szczery radosny i rosnący śmiech, jest zaraźliwy i pobudzający otoczenie, daje zdrowie i urokliwe samopoczucie. Przede wszystkim śmiech może być bardzo inteligentny, głęboko wzrusza i leczy. Pani Katarzyna jest swoistym mistrzem strzału śmiechem, jak wielu chce być trafionym tym flirtem radości nie skrywanej.
A co nam oferuje arbuzowa konkurencja, krótki obsceniczny czkawkowy, podduszający rechot bez powodu, w najmniej oczekiwanym kontekście. Ni z gruchy, ni pietruchy seria hi,hi,hi,hi bez podtekstu i po chwili znika, też bez powodu. Nawet nie ma kiedy się załapać na hi,hi,hi,hi. Może to Dody hi,hi,hi to przecinek w zdaniu?

Jaki widzę finał pojedynku na ciała i warsztat, na urok i wdzięk kobiecy?
Nie widzę, bo Pani Katarzynie brak konkurencji do fechtunku zawodowego, nawet (skromnie) do innych porównań cielesnych, sam opowiadam się za urokiem ,,śliwki'' jest w niej więcej tajemniczości, niż w dyni. Babcia zawsze mi powtarzała, nigdy za dużo na raz, to szkodzi dla organizmu. Lepiej jest częściej i mało, niż raz i dużo. Zanim ktoś skończy dynię, to ja już będę po 10 śliwkach i jakie doświadczenie.

Lepiej być Moralnym Niepokojem niż Wojenną Moralnością, gratulacje Pani Katarzyno, 10 do 0!

  • awatar orionblues: @krzyslav: tu nawet nie ma o czym dyskutować,,,,,różowy półgłówek - kontra ludzie na poziomie,,,,pozdro,,,
  • awatar krzyslav: Jak w ogóle można porównywać Kasię do ...no właśnie, nawet nie sposób wymyśleć familiarnego imienia dla TEJ Pani.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Stary slogan mówi, że każdy w życiu ma swoje pięć minut. Te parę istotnych minut, zmienia życie na zupełnie inne, zależy jak się je spożytkuje. Dla jednych zaczyna się zupełnie coś nowego i szczęśliwego, dla drugich wszystko skraca i kończy. Los, coś bezosobowego i cielesnego chodzi sobie między ludźmi i nosi, a wszystkiego ma pod dostatkiem, co dusza zapragnie. Ale to cholerstwo ma też rzeczy, których nikt nawet nie przewidywał, że istnieją.

Łyżwiński, wszyscy mówili; ten to w czepku urodzony, mało że poszedł w posły, to jeszcze na babie leży a ręcyma kasę liczy!.

Łyżwiński przywłaszczył 170 tys. zł z Kancelarii Sejmu, według piotrkowskich śledczych pieniądze trafiły na konta syna posła i na zakup nieruchomości rolnej przez jego synów.
Taki sam zarzut usłyszała także Aneta K., główny świadek w tzw. seksaferze, która była wówczas dyrektorem biura poselskiego Łyżwińskiego w Tomaszowie Maz. oraz inny b. poseł tej partii Waldemar B.

Według prokuratury, kandydaci z kilku powiatów w okręgu piotrkowskim wpłacali pieniądze - w sumie 60 tys. zł - za umieszczenie na listach wyborczych. Nie trafiły one jednak na konto Samoobrony. Zdaniem śledczych, zostały przywłaszczone przez podejrzanych.
Cała trójka nie przyznała się do popełnienia zarzucanych im czynów. Aneta K. szczegółowo opisała sprawę przyjmowania pieniędzy, a następnie przekazywania ich Łyżwińskiemu. W jednym przypadku odbiór pieniędzy pokwitował Waldemar B.
Grozi im za to kara do 8 lat więzienia.

Na koniec jeszcze losie, zapomniałem powiedzieć, że los dużo potrafi, raz daje potem odbiera. Tak samo jak Aneta. K., raz dawała, a teraz odbiera lata życia. Jak tu w zgodzie żyć z losem i babą. Na ,,bolka'' oko trzeba wybrać jedno; albo los albo baba!
Za zachłanność się płaci kumulacją losową; teraz trzeba spłacać oboje; los i babę!
 

 
Nie róbmy z pingwina dyrygenta, mimo dużego podobieństwa, ale poważnie nie oto chodzi.

Górnik zwróci Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski prezydentowi, w związku z nadaniem obywatelstwa piłkarzowi. Prezydent Lech Kaczyński nadał Rogerowi Guerreiro polskie obywatelstwo. Kropka.
Z tego co widać mamy problem, bo jasno widać, że jednemu to wisi, a drugiemu nie. Mamy dwa oblicza patriotyzmu, górnicze i gabinetowe. W sumie chodzi o trawę i zszytą skórę w kształcie piłki, nadmuchaną, a problem poważny - kto będzie ją kopał w naszych barwach narodowych.
Ja Pana Czesia rozumiem i popieram, dodam jeszcze parę innych detali do kotła piłkarskiego.

Ale to potem, górnik ma normalne podejście do życia, mocno wierzy w to, że nie pieniądze decydują o sprawiedliwości, a prawo. Jak człowiek pracuje, to trzeba go godnie wynagradzać. Jak wysyła wnuczkę do szkoły, to po nauki, a nie molestowanie seksualne. Jak lekarz leczy mu żonę, to ma leczyć fachowo i uczciwie, a nie doić z kasy. Jak wsiada do taksówki to jedzie do celu najkrótszą trasą, a nie pięć razy dłuższą i dziesięć razy drożej. Jak kupuje mięso na obiad, to ma to być produkt zdrowy, a nie uciekający ze stołu. Jak wysyła paczkę do brata to oczekuje, że paczka dotrze z tą samą zawartością. Jak idzie do parku pospacerować, to ma prawo posiedzieć wśród zieleni spokojnie na ławce, a nie być zaczepiany przez wyrostków nawalonych. Jak ktoś z polityków jest zdrajcą narodu, to automatycznie trafia pod Trybunał Stanu, a dzieje się inaczej, górnika to bardzo boli i smuci.
Zgadzam się całkowicie z Panem Czesławem.

Wracajmy do piłki i jej oblicza współczesnego w naszym kochanym kraju. Burdel w PZPN jest szokujący, wszyscy to wiedzą i stwierdzają, a związek działa jak lodziarnia w sezonie, dlaczego myśli Pan Czesio, przecież dowody już siedzą za kratkami. Ale maszyna sprawiedliwości nie umie sobie poradzić z umoczonymi działaczami. I tak tkwimy w tym szambie po pachy, i ani w lewo ani w prawo, więzimy tych co roznoszą kasę, a Ci co produkują, są po za prawem!

O decyzji Kłoska i napisanym przez niego do prezydenta liście napisał katowicki dodatek do "Gazety Wyborczej". Jak podkreślił dziennik, impulsem dla reakcji Kłoska była relacja telewizyjna z ceremonii nadania polskiego obywatelstwa Brazylijczykowi, który m.in. nieudolnie powiedział po polsku: "Jeszcze Polska nie zginęła".
Niech facet nie cytuje naszych świętych słów, tak jak ja nie będę jechał do Brazylii i popisywał się, że niby je znam. Jeśli chce tu grać w drużynie ligowej, proszę bardzo, ale my też nie będziemy sprzedawać Małysza do Brazylii tylko po to, by oni mieli lepszą reprezentację w skokach - podkreślił Kłosek.
PZPN zabiega u Prezydenta RP o naturalizację, by grać z Orłem na piersi. Szukanie po świecie ludzi bez cienia polskich korzeni, małżeństwa czy wieloletniego pożycia, nauki języka jest hańbiące - napisał m.in. w cytowanym przez "GW" liście do prezydenta Kłosek.
Piłka jest pewnego rodzaju religią, jest sprawą honoru narodów. Jeżeli mam wygrać dlatego, że rzucam sobie innego człowieka, to tak się absolutnie nie robi.

Honor to sprawa ważna, a jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech nie dyskutuje. Ciekaw jestem co na ten temat wygdaczą rzecznicy Prezydenta RP. (cdn)

 

 
Pokolenie JP II, ma różne przypadki losowe, tak jak życie. Ale kiedy przekreśla się przyszłość trojga ludzi, to budzi grozę i zmusza do refleksji.
O co tu chodzi, gdzie jest zakopana ,,miłość i troska o bliźniego''?
Dlaczego uczennica szuka pomocy przykuta do kaloryfera? Czyżby już wszystko zrobił świat klęczących dorosłych, w imię praw oświatowych i wiary?
Tyle piany się bije na temat poczęcia, ochrony życia i praw dziecka! Ale to chyba tylko przy okazji wyborów, bo potem życie biegnie swoim chamskim i obojętnym torem, na wszystko co ludzkie.
Młoda uczennica uległa pokusie i zauroczeniu, skutek ciąża.
To co robi ,,cywilizowany'' świat, kopa w tyłek i za mury szkolne. Bardzo wychowawcze i przyszłościowe, a niezmiernie katolickie!

Potem wszyscy rwą włos z głowy, bo znaleziono martwego noworodka!

Tyle jest organizacji wspierających różne ciężkie przypadki losowe, i co, gówno!
Wszyscy mają głęboko w śpiewniku nieszpornym jej problemy z ciążą.
A może to nasza wina, że nie przygotowaliśmy jej właściwie do dreptania po ścieżce życia. To co lepiej ją zastrzelić i po problemie? Gdzie są te mohery z Rydzykiem, walczące o nie narodzone życie? A może im tylko chodzi o embriony, bo dziecko to bachor, którego trzeba karmić?

,,Należy być otwartym na ludzkie problemy, na ludzki ból i nie zapominajmy w pędzie po dobra materialne o bliźnim, o ludzkim cierpieniu'' to słowa JP II!''

Jak to się ma do życia codziennego, czy to tylko chwyt propagandowy na spędach katolickich? Klan klechów uwielbia, jak naród w tysiącach śpiewa pieśni pokutne, wszyscy zjednoczeni w wierze, ale tylko w tej chwili bicia piany katolickiej.
Na mój gust taka sytuacja nie powinna mieć miejsca w naszym KATOLICKIM kraju, bo bicie dzwonów kościelnych w tej sytuacji, jest kłamstwem publicznym.

Nic tak nie boli jak życie, właśnie doświadcza tego młoda kobieta - matka.

Ona już została ukarana obecną sytuacją życiową, należy się jej pomoc w szerokim zakresie.
Powinna uzyskać pomoc od szkoły i innych służb społecznych w tej sytuacji. Szkoła powinna być przygotowana na takie przypadki, jak piec na zimę w węgiel. Kto myśli inaczej, to ofiara zakłamania i słuchacz piernikowego radia.
Wstyd mi za taką cywilizację i wiarę. A dlaczego?
Bo kościół wpycha swoje trzy grosze wszędzie, ale dba tylko o swoje materialne i polityczne interesy!
Co tam jemu jedna zagubiona duszyczka w ciąży!
Widocznie to nie dziecko księdza!
Nie dziecko oświaty!
A więc poszła, WON!
Amen!
 

 
Po latach wielkiej miłości braterskiej, wszystko wraca do starych układów polsko - rosyjskich. Minęły czasy ,,niedźwiedzich'' powitań na lotniskach, teraz to nima możliwości nawet przelotu na ich głowami. Jakby sobie mógł pozwolić Putin, aby nasz prezydent był nad nim! Absolutnie! Ciekawy jestem, gdyby polacy chcieli pieszo udać w pielgrzymce go Gruzji z Rydzykiem na czele, to dostaliby pozwolnie, czy nie? Może nasza delegacja jest nosicielem jakiegoś wirusa na rusa?
Może bali się, że jak samolot spadnie na gościnną ziemię ruską, to delegacja się rozejdzie po narodzie czapajewskim i będzie po nich? Chyba nie myśli Moskwa, że wylądowaliby po cichu gdzieś w krzakach, a naród rusów poprosi o azyl polityczny w polsce?
Musi coś być na rzeczy, bez istotnego powodu nie byłoby obaw przelotowych.
Całkiem możliwe, że rosjanie boją się naszego braterstwa z gruzinami, przecież to naród który zrodził Stalina? Gdyby zrobić klona i wymieszać; naszą polską waleczność i podstępną chamotą Stalinowską, oj zgroza zapanowałaby w całym narodzie moskali.
Czy można sobie wyobrazić, aby Plac Czerowny nazywał się Plac Cudu nad Wisłą, lub Batorego? Całkiem możliwe, wszystko trzeba brać pod uwagę, a może polscy naukowcy wyniuchali coś w Poroninie? Jak Lenin miał problemy z klimatem rosyjskim, to dochodził do siebie wśród górali, a oni wiadomo, sprytne chłopy z ciupagami. Zbratać górala z gruzinem, to co wyjdzie, mieszanka wybuchowa, znowu zagrożenie dla kremla.
Całkiem możliwe, że rosjanie coś przeczuwają, im polak dalej na wschodzie, to ruski niedźwiedź w zagrodzie.
Rosja nie wydała zgody na przelot rządowego Jaka-40 przez jej terytorium z oczywistych powodów, strach przed niewiadomym skutkiem tych kontaktów. Jak polacy wypiją szlachetnego gruzińskiego wina i policzą wrzody ruskie na ciele? To niet, niet, niet!



 

 
Właśnie słucham koncertu z Radia Wrocław poświęconemu twórczości Jana Kaczmarka i targają mną wątpliwości. Szanuję twórczość Janka od samego początku od 1969 roku, i następne jego kreacje kabaretowe i inną twórczość. W latach 70 jego piosenki były klasyką nuconą przez młodych ludzi, natomiast jego spotkania z młodą Panią lekarz, zwalały z nóg.
Bardzo często nad jeziorami mazurskimi wieczorami, można było usłyszeć jego piosenki na biwakowych polach, było to bardzo sympatyczne. Świadczyło to o jego popularności i głębokim szacunku do jego twórczości. Sam często z gronie przyjaciół śpiewałem jego cudowne, pełne humoru utwory.

Nagrywając dzisiaj jego piosenki w wykonaniu innych artystów byłem zaskoczony, zdziwiony, zastanowiła mnie, tak daleko idąca interpretacja jego szlagierów. Czy to ma sens?
Absolutnie nie neguję wartości i poziomu występujących artystów, cenię ich za indywidualną twórczość.
Można na przykład nakręcić ,,W pustyni i puszczy'' w Puszczy Białowieskiej w zimie. Oczywiście nie zmieniając nic z fabuły sensacyjnej, ale czy to ma sens?

To samo tyczy się melodyki utworów Kaczmarka, czy młode pokolenie doceni głębie jego tekstów z inną melodyką. Janek Kaczmarek, klasyk pokoleniowy, powinien pozostać w tej zapamiętanej formie kabaretowej. Wątpię w to, aby ktokolwiek po tym koncercie śpiewał jego utwory nad jeziorem. Jego twórczość powinna być z wielu powodów popularyzowana, wznawiana, aby była dostępna innym pokoleniom.
W teraz w nowej melodyce pozostanie ona na deskach scenicznych, nie wypłynie na szersze forum, szkoda.