• Wpisów: 21751
  • Średnio co: 4 godziny
  • Ostatni wpis: wczoraj, 13:50
  • Licznik odwiedzin: 1 099 011 / 4053 dni
 
orionblues
 
Nauczanie o piekle pojawiło się we wczesnym chrześcijaństwie, a rozkwit przeżywało  w ciemnym i ponurym średniowieczu.
Z chrześcijańską nauką o piekle jest kłopot, trudno ją pogodzić z tezami o boskim miłosierdziu, na które dziś kładzie się szczególny nacisk.

Duńscy teologowie postanowili rozwiązać problem raz na zawsze, dla dobra swych wiernych.

Likwidując piekło wraz z jego obsługą, dlaczego wiernych trzeba straszyć piekłem, a religię przedstawiać jako krew, pot i cierpienie.
I jak to pogodzić z nieskończonym miłosierdziem Boskim, które jest jego główną, najważniejszą dobrą cechą.

Zdaniem duńczyków błędem w tłumaczeniu jest też jedna z najsłynniejszych wypowiedzi Jezusa:  
,,W domu Ojca mojego mieszkań jest wiele''

W dokładnym przekładzie brzmi ona;  
,,W domu Ojca mego są mieszkania dla wszystkich''

Już od dawna toczy się wśród nich dyskusja nad koniecznością nowego spojrzenia na biblię, nie tyle w duchu współczesności, co powrotu do źródeł.
Pan zesłał nam wieczystą miłość, dlatego nikt nie trafia do jakiegoś tam piekła na męki wieczne.

I to wcale nie dlatego, że złoczyńcy nie powinni tam trafiać, a dlatego, że ręka Pana wydobędzie nas z każdej otchłani piekielnej.
Kościół nie wypracował jak na razie spójnej teorii odnośnie piekła, a przede wszystkim Szatana, którego istnienie jest jeszcze bardziej problematyczne.

Jednak biskupi już zalecają pastorom, by na te pojęcia nie powoływali się zbyt często,
lutranie mają raczej traktować piekło i Szatana jako pewne metafory, opisujące stan zamętu w duszy żywego człowieka.

Nigdzie w Biblii piekło nie jest wymienione jako konkretne miejsce, gdzie czekają nas wieczyste męki i ognie piekielne, jak na obrazie Hansa Memlinga.

Piekła nie wolno czynić elementem nauczania Kościoła, chodzi tu raczej o męki duchowe, jakie mogą owładnąć każdym z nas. Dania wzięła przykład z Norwegii, gdzie trwają prace nad zupełnie nowym przekładem Biblii.

Nie będzie to jedynie kosmetyka, jak w przypadku nowych tłumaczeń katolickich, zmierzająca co najwyżej do uwspółcześnienia języka, ale owoc pracy teologów i językoznawców, pragnących zbliżyć się do znaczeniowego jądra Biblii.
Często całkowicie zakrytego przez późniejszą tradycję.

Duńczycy od lat pracują nad jak to określają, przywróceniem Biblii do stanu początkowego,  już dawno zapowiadał całkowitą rezygnację z duchowego pojęcia Piekło i zastąpienie go terminem czysto geograficznym, ,,Gehenna''.

Założyciele chrześcijaństwa mówili o ,,Gehennie'' jako o konkretnym pojęciu geograficznym: miejscu na południe od Jerozolimy, gdzie starożytni judejczycy wyrzucali śmieci i zwłoki przestępców psom na pożarcie.

Proszę się więc domyślić, co ta ,,Gehenna Ognista'' oznaczała naprawdę, podobnie w nowym przekładzie nie będzie pojęcia duszy.
Dawni mieszkańcy Judei używali tego terminu wymiennnie;  za życie, albo człowiek. Nie ma więc czegoś takiego jak zbawienie duszy, zbawić można tylko człowieka jako całość.

Bowiem tak naprawdę trudno zrozumieć: dlaczego wiernych trzeba straszyć piekłem. Tak więc już nie długo dezaktualizacji ulegnie słynna wizja sądu ostatecznego, gdzie ważone są uczynki człowieka, i wedłe zasług następuje segregacja na potępieńców i rajskie ogrody, wiecznego szczęścia.

Taka wizja zupełnie zmienia postać rzeczy w kwestiach piekielnych, bo tak w sumie, to kto tego piekła się bał realnie, chyba tylko dzieci na religii.Ale potem ono samo się spala w ich świadomości.

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi orionblues mogą komentować ten wpis.