• Wpisów: 21662
  • Średnio co: 4 godziny
  • Ostatni wpis: wczoraj, 16:55
  • Licznik odwiedzin: 873 274 / 3860 dni
 
orionblues
 
Oumuamua, pierwszy zaobserwowany w Układzie Słonecznym obiekt pochodzący spoza niego najpierw wydawał się kometą, potem zakwalifikowano go jako asteroidę, a w świetle nowych danych być może trzeba będzie go określić jeszcze jakoś inaczej.

Co już wiemy o Oumuamua?

Oumuamua ("pierwszy" w języku hawajskim) to pierwsze zaobserwowane w Układzie Słonecznym ciało niebieskie pochodzące spoza niego.

1I/2017 U1 (obecna nazwa katalogowa) to obiekt o podłużnym, wrzecionowatym kształcie o długości 400 metrów i blisko dziesięciokrotnie mniejszej szerokości, w nieco ponad 7 godzin wykonujący pełen obrót wokół własnej osi.

Po wykonanych 13 grudnia obserwacjach radioteleskopem Green Bank wiemy już też, że obiekt, mimo nietypowego kształtu nie wysyła też żadnych sygnałów radiowych - w ten sposób ostudzono nieco nadzieje tych, którzy chcieli dostrzec w nim wytwór pozaziemskiej technologii.

Na tym obecna wiedza się kończy. Dość powiedzieć, że chociaż wiemy, z jakiego kierunku Oumuamua nadleciała (gwiazdozbiór Lutni), to nie udało się i być może nie będzie możliwe ustalenie dokładnego miejsca jej "narodzin".

Czego wciąż nie wiemy?

Po pierwszej obserwacji obiekt zakwalifikowany został ze względu na zaobserwowaną trajektorię i prędkość, z której wynikało, że obiekt pochodzi z najdalszych krańców Układu Słonecznego jako kometa.

Nieco później, gdy ustalono już, że Oumuamua przebyła jeszcze dalszą drogę, z pewnym zaskoczeniem przyjęto brak charakterystycznych dla komet oznak zbliżania się do naszej gwiazdy. Nie zaobserwowano bowiem tworzących się w takich przypadkach, pod wpływem zwiększonego promieniowania, gazowej otoczki i warkoczy: gazowego i pyłowego. I tak 1I/2017 U1 stał się asteroidą.

Te ostatnie, w przeciwieństwie do skalno-lodowych komet, składają się przede wszystkim ze skał i metali i tym samym nie stają się aktywne podczas zbliżania się do gwiazdy.

Nowe ustalenia.

Powierzchnia obiektu składa się z różnych związków węgla o grubości około 45 centymetrów. Ta obserwacja sprawia, że na powrót Oumuamua bliżej do znanych nam komet, tyle że w jej przypadku na jej powierzchni nie ma już lodu, który mógłby uaktywnić się podczas przejścia przez Układ Słoneczny. Jeśli ta hipoteza jest trafna, to wskazuje również na to, że schowany pod grubą powierzchnią znajduje się wciąż lodowy rdzeń.

Potwierdzenie tej tezy przyjdzie zapewne dopiero wraz z obserwacjami innych obiektów tego typu, bo na razie naukowcom pozostało już tylko analizowanie zebranych danych. Oumuamua oddala się coraz bardziej i dalsze obserwacje nie są możliwe.

Poszukiwacze teorii spiskowych od lat twierdzą, iż amerykański rząd wie o UFO więcej, niż nam się wydaje, wliczając w to najbardziej znane wydarzenie powiązane z tym fenomenem, czyli oczywiście lądowanie w Roswell, które doczekało się bardzo interesującej książki. Nic nie stoi też na przeszkodzie, aby i samemu obserwować niebo w poszukiwaniu tego typu zjawisk i innych kosmicznych zagadek - wszelkiej maści teleskopy, to naprawdę nieduży wydatek.

pozdro,,,,,

Gość spoza Układu Słonecznego,
technowinki.onet.pl/(…)44hxd1…

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi orionblues mogą komentować ten wpis.