• Wpisów: 21314
  • Średnio co: 3 godziny
  • Ostatni wpis: 12 dni temu, 17:12
  • Licznik odwiedzin: 835 018 / 3475 dni
 
orionblues
 
W 1977 roku NASA wysłała w przestrzeń dwie bezzałogowe sondy kosmiczne. Gdy dotarły one do Jowisza i Saturna, ich misję okrzyknięto sensacyjnym osiągnięciem. A potem oba Voyagery poleciały dalej – i lecą tak do dziś.

Księżyc oddalony jest o jedną sekundę, Słońce o osiem i pół minuty, a kometa Czuriumow-Gierasimienko, którą w 2014 roku odwiedziła sonda Rosetta, znajdowała się wówczas w odległości 28 minut od Ziemi. Tyle czasu potrzebowało światło albo sygnał radiowy, by dotrzeć do

tych ciał niebieskich. Informacje te pomagają zrozumieć, jak bardzo oddalony jest od Ziemi obiekt, jeśli sygnał radiowy podróżuje do niego ponad 19 godzin.

Właśnie tak daleko – bo prawie 21 miliardów kilometrów od naszej planety – znajduje się sonda Voyager 1. Żaden inny obiekt wykonany przez człowieka nigdy nie oddalił się bardziej od Ziemi. Jego siostrzany Voyager 2 pędzi przez przestrzeń kosmiczną w odległości około 17 mld kilometrów

od nas. Podróż tych bliźniaczych sond bezzałogowych to jeden z najbardziej zdumiewających sukcesów w historii lotów kosmicznych. Przed 40 laty – odpowiednio 20 sierpnia i 5 września – NASA wystrzeliła obu zwiadowców z Przylądka Canaveral. Dwa lata później pierwszy z

podróżników przeleciał koło Jowisza, zrobił tam sensacyjne zdjęcia, a następnie wykorzystał pole grawitacyjne gigantycznej planety, by potężnie nabrać prędkości. W kolejnym roku sonda minęła Saturna wraz z jego księżycami i poleciała dalej.

Także Voyager 2 minął Urana i Neptuna w drodze na obrzeża Systemu Słonecznego.

Naukowcy zaangażowani w projekt byliby w pełni usatysfakcjonowani już tymi niepowtarzalnymi fotografiami oraz danymi pomiarowymi planet, ale obie sondy nie wykazywały żadnych oznak zmęczenia. W 1990 roku Voyager 1 wykonał legendarne już zdjęcie pożegnalne systemu

słonecznego, na którym Ziemia wygląda jak błękitny punkcik wielkości ziarnka piasku. W 2005 i 2007 roku obaj podróżnicy wyszli poza obszar tak zwanej heliosfery, czyli obszaru wpływów Słońca. Naładowane elektrycznie wiatry słoneczne słabną tam, jednocześnie ulegając

podgrzaniu, ponieważ napotykają na wysokoenergetyczne cząstki kosmiczne, wyplute kiedyś przez umierające i eksplodujące gwiazdy.

Voyager 1 oficjalnie osiągnął wówczas otwartą przestań kosmiczną i od tamtej pory z każdą sekundą oddala się od Ziemi o kolejne km – przez próżnię, która wcale nie jest taka pusta.

Przypomina to trochę czasy, kiedy wielcy podróżnicy wyruszali na morze w nieznane. Żeglując po bezkresnych oceanach odkrywali, jak wiele się tam dzieje: ich statkami rzucały fale, wichry i burze. Tak samo w kosmosie szaleją burze i wiatry – informacje o tym sondy

Voyager do dziś nadają do stacji naziemnej NASA (voyager.jpl.nasa.gov).

pozdro,,,,,

technowinki.onet.pl/(…)ms1lq8…

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko znajomi orionblues mogą komentować ten wpis.