Wpisy użytkownika orionblues z dnia 21 sierpnia 2010

Liczba wpisów: 14

orionblues
 
popracowałem sobie wczoraj dość długo,
wstałem szarym świtam, ptaki jeszcze,
cicho popiskiwały w gniazdach, tylko,
duży szary gołąb pohukiwał na gałęzi,

zrobiłem smaczna kawkę, puściłem muzykę,
i patrzę na nocne efekty pracy, dobrze,
jest to co chciałem, ale jeszcze tak,
nie do końca, muszę dopieścić fragmenty,

stysfakcja będzie, dopiero po południu,
najważniejsze, że mi się chce pracować,
mamy sobotę wszyscy myślą o relaksie,
a mi to zwisa jak nietoperek w jaskini,

może wieczorem wyrzucę ciało na pokusy,
gorącego sobotniego wieczoru, ale po co,
jutro będę zdychał jak koza przy płocie,
tak więc rozum nakazuje rozsądny wybór,

chrzanić wszystko,
co się zrobi to je moje,
i zostanie już ślad,
że byłem i walczyłem,

ze sobą,
pozdro,

 

orionblues
 
wszyscy o poranku snują plany,
co by tu upitrasić wypoczynkowo,
dla ciała, duszy i zadowolić swoje,
zachcianki letnie pod katem relaksu,

niech się spełnią najbardziej,
szalone pomysły i zachcianki,
a naród ma wyjątkowe pomysły,
w co nigdy nie wątpiłem,

szczególnie latem,
tak więc ruszajcie,
w bój ku pełnej satysfakcji,
powodzenia!

pozdro,

 

orionblues
 
milutkiego dnia dla kursantów życiowych,
uprawiajcie letnie pokusy wszelakie,
bacząc na radość i zdrowie,
tylko bez przesady,

za bardzo nie tyjcie,
za dużo nie pijcie,
ale uśmiechu życzę,
dostatek,

to jedynie,
co leczy nas całościowo,
i szczęśliwie zaraża innych,

pozdro,,,

 

orionblues
 
słoneczko już na górze i czeka,
naród emigruje z kocami i żarciem,
głodny tlenu, trawy, wody i ciszy,
pozostały puste mury,ulice i okna,

światła na ulicach pozostały muchom,
psom i innym, co nie mają siły na relaks,
przeżyli już swoje i wpadli w ramiona wiary,
szkoda mi ich, bo wszystko im szkodzi,

a cóż słoneczko,
szczere i otwarte jeszcze,
ale zmierza ku niskim lotom jesieni,
potem jeszcze niżej wydłuży nam cień,

na pożegnanie pocieszy babim latem,
błyśnie ścielącym się złotem w pejzażu,
i okryje się bielą przetrwania na długo,
do następnego wymarzonego letniego sezonu,

plaże i pomosty zostaną puste, a my,
pojawimy się tłumnie w miastach,
aby uruchomić nasze codzienne,
kieraty życiowe by przetrwać,

i tak w kółko,
od pokoleń, skóra nam złazi,
pozostaną wspomnienia,
jak zeszłoroczny śnieg,

pozdro,,

 

orionblues
 
Nie mam wątpliwości,
że w 2011 roku premierem,
będzie Jarosław Kaczyński,,,,,

- mówi w rozmowie z "Polską" szef klubu parlamentarnego PiS Mariusz Błaszczak,,,,

Kaczyński szybciej zostanie premierem Gruzji,
Kazachstanu lub innych końskich republik,
Panie Mariuszu, jaka partia taki szef klubu,
kogo dziś interesują senne marzenia PiS-u,

głód władzy ma różne objawy w postawach ludzi,
na szczęście jest lekarstwo na ten stan ciała,
to tylko dobrze zaaplikowane wybory w kraju,
wystarczy wystartować, a rozsądek ludzki pokarze,

gdzie jest miejsce totalitarnej partyjki wodza,
gdzie powinna zmierzać pielgrzymka pokutna PiSu,
totalne poparcie czarnych krzyżowych szeregów,
nawet bicie dzwonów i pielgrzymki do urn nie, nie,

nie pomogą wczołgać się waszym pomazańcom na,
na cokół władzy w tym kraju, ale startować można,
dlaczego nie, naród wytrzeźwiał ostatnimi faktami,
przetarł swoje oczęta, i sam siebie się pyta,

cholera co się dzieje,kto tu mąci i głośno kwiczy,
co komu dolega, na co choruje i co mu trzeba,
a tu panie; władzy trzeba jednemu konusowi!  
naród mówi stanowcze NIE, dosyć syczenia, kwilenia

czas skończyć matactwa i podchody,
czas sterowanych harcerzyków skończony,
ukrzyżować się nie damy, dla idei,
ambonalne kwilenia już się przejadły,

Panie Mariuszu,
czas się zbudzić, bo kur pieje,
dyrdymały Pan prawisz,
a spraw przed nami moc do załatwienia,

tych ojczyźnianych,
trza zakasać rękawy,
i chwasty polityczne,
z ziemi wyrwać,

pozdro,,,,,

Panie Mariuszu Błaszczak,,,,polecam dla relaksu
piękną piosenkę Kasi, może Panu przejdzie,,,

“Nie mam wątpliwości, że premierem będzie J. Kaczyński”


wiadomosci.wp.pl/(…)kat,title,Nie-mam-watpliwosci-z…

Kasia Sobczyk, "Biedroneczki są w kropeczki"
 

orionblues
 
piękny nastrojowy poemacik muzyczny,
wczorajszy wieczorny prezencik od,
wielkiej malutkiej osóbki z naszej,
znanej rodziny blogerskiej Pingera,

prezent uroczy, który doceniłem dzisiaj,
ale trza się jemu podać i rozkołysać,
bo inaczej popłynie w przestrzeń zasmucony,
a jest ze wszech miar wart przytulenia,

to jest jak z grzybami, tyko tu odwrotnie,
świadomie trzeba się poddać uroczej truciźnie,
tak to z nami bywa, jedni płaczą z radości,
bo poznali smak miłości, inni natomiast wyją,

bo ich zżarła podstępnie i zdradziła,
jak słoneczna pogoda o poranku, a potem,
razi cię bezpardonowo piorunami, i jeszcze,
przewraca drzewa wprost na ciebie,

uważajcie z pogodą i miłością,
nieszczęścia chadzają parami,
z początku przytuleni,
a potem szybko trza uciekać,

przed wirującą siekierą uczuć,

pozdro,,,

 

orionblues
 
mam jeszcze oczy pełne blasku słonecznych fal,
a w nich wirujące odbicia do samego zachodu,
pełen jestem ciepła plażowego,z łodzi i pomostu,
nie straszne mi nawałnice i zimne podmuchy,

bo było lato, bo było gwarno i było duszno,
stygnę bardzo powoli, tak umiarkowanie,
od burzy do burzy, szczególnie wieczorem,
we mgle zdradzieckiej, co ciepło wysysa,

pojawia się rankiem słonecznym i znika,
ściele się leniwie ponad trawami i łąkami,
i schładza wszystko wokół, egoistka jedna,
rosa siada na trawie i czeka na człeka,

zrosi mu na chłodno wszystko,
a najszybciej wspomnienia,
te resztki szalonego lata,
a potem wszystko drży,

z zimna i od wiatru,
ostatni liść smutno opada,
to już koniec jesieni,

i tylko 10 miesięcy,
do przyszłego lata,

pozdro,,

 

orionblues
 
niedawno było rano, a już popołudnie,
pies lizał takie cykanie po próżnicy,
czy stoisz czy leżysz gadzina cyka i tyka,
ja do cholery pracuję, nie życzę sobie,

najmniejszego pośpiechu w posuwie czasu,
niech cyka rozsądnie i taktownie, wedle,
potrzeb ludzkich bez jajec i normalnie,
nie każdy ma czas na zabawę z czasem,

tik - tak, wystarczy do wieczora tykania,
wielu już próbowało se skrócić, wydłużyć,
na zdrowie im to nie wyszło, wiadomo zresztą,
kto chadza na skróty, mija się z celem,

to znaczy własnym z życiem, tu nie ma żartów,
licho tylko czeka, aby cwaniaczka ułożyć,
nogami do przodu, jak mu pion się znudził,
będzie miał dużo czasu, na wieczne żale,

oczka się zamknęły,
nogi zesztywniały,
i po co był pośpiech,
kolejna ofiara życia,

co igrała z czasem,
kostucha jest szybka,
u niej nie ma żalu,
oczodoły puste i czarne,

jej rechot słyszymy,
całe życie,

ona zawsze,
czuwa,,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
blask słoneczny wyskoczył zza drzew,
zaświecił w okno i patrzy co się dzieje,
długo go nie było,to przez te tłuste chmury,
zasłoniły mu widok na nasz grunt ziemski,

teraz w plecki cieplutko i jest fajnie,
jednego tylko nie można pogodzić teraz,
powierzchni monitora w blasku słonecznym,
wszystko zdycha łącznie kolorami i kontrastem,

ale trudno, są zasłony, tylko szkoda,
słońce takie radosne, ciepłe i przyjacielskie,
a komp jak komp, skrzynia wypełniona gratami,
jemu wszystko jedno, nie czuły i wrogi,

klikaj jak upiór w klawiaturę,
ani dziękuję, ani proszę, bydle,
a do tego martwe jak szczeżuja,
pieprzyć takie ciemne urządzenia,

nie czułe na związek z człekiem,
jemu zupełnie obojętne, kto klika,
oczu nie ma, nie chodzi, nie patrzy,
słowa nie powie, martwota egoistyczna,

nawet kawy nie wypije,
mimo żem człek gościnny,
po piwko bym skoczył,
a on nic, leży jak basza,

na stole, jak gilotyna,
na palce, tylko stukaj,
nie jęknie, a paszoł,
głodnemu paznokcie,

obgryzać,

pozdro,,,

 

orionblues
 
nie ważne kto, ale podał dziś dość poważną,
informację dotyczącą byłego cyrku z krzyżem,
oczywiście na słynnym już Placu Prezydenckim,
a sprawa dotyczy gwałtu na młodej kobiecie,

nie ważna data tego wydarzenia, ale było,
młoda studentka, to ofiara tego ohydnego czynu,
nie wiem, czy oficjalnie zgłoszono to na P,
zależy to od niej samej, to jest fakt smutny,

jesteśmy społeczeństwem o szerokich możliwościach,
jesteśmy uczynni, ofiarni, durni i oszołomieni,
ile czego jest w procentach, nie wiem, ale,
to widać codziennie, jacy jesteśmy, smutne,

ale widzą też to inni, nadziwić się nie mogą,
skąd u nas tyle wrogości, do nas samych, był,
dość nie dawno nasz papież, JPII, i co, i nic,
bydło ludzkie nie zdechło w sposób naturalny,

policja też nie wystrzelała wszelkiej padliny,
nie rozjechały ich tiry, chodzą śmierdziele,
srają po bramach, szczą gdzie się da, śmiecie,
MPO ich nie rusza, bo chodzą jak obywatele,

jest demokracja, wszyscy chcą się nią nacieszyć,
chcą się najeść do woli, samych smakowitości,
chcą się urządzić jak ludzie porządni, tylko,
brakuje im chęci do pracy, takiej normalnej,

i uważają, że wszystko im się należy,
bo mają prawa konstytucyjne im należne,
dla nich sztuką jest brać, a dają coś,
oczywiście, rurką po głowie lub sztachetą,

i bądź tu człeku mądry i poradź,
sobie czy innym, co z tym zrobić,
zgranulować i zamienić na nawóz,
toż to człowiek w końcu, taki sam,

jak my,
ale trochę inny,
czy on czasami myśli,
oczywiście, i to jak intensywnie,

co by tu robić,
aby się nie narobić,
dobrze żyć i na poziomie,

na Twój koszt obywatelu,

  • awatar Heath Ledger Hollywood: o Malczewski!!!.a on tu z jakiej racji???
  • awatar orionblues: @Heath Ledger Hollywood: abyśmy se spojrzeli historycznie w twarz naszą własną,,,może mistycznie, bajecznie, a może realnie,,,podumali se od czasu do czasu, a nie pędzili jak spłoszone konie nie wiadomo gdzie,,,,kontekst muzyczny, obrazu i tekstu, może coś wyzwalać lub nic,,,wszystko zależy od nas samych,,,jak zawsze,,,,to byłoby na te pytanie, tak ogólnie,,pozdro,,
Pokaż wszystkie (2) ›
 

orionblues
 
życzę wszystkim udanych grillów,
bankietów, leżakowania, spacerów,
dyskotek, zabaw, dancingów, lenistwa,
na najwyższym unijnym poziomie, że hej!,

dajcie se wszyscy ostro w gwizdek,
niech jutro zwłoki dochodzą do siebie,
tak po woli, niech tężeją w cieniu,
błogostan ciszy i witaminy przywrócą,

Was na łono społeczne szybko,
jeszcze jedna wakacyjna sobota,
a potem?, a potem?,
pokryjemy się potem,

pozdro,,,

 

orionblues
 
dzwoni do mnie załamana znajoma, i ryczy,
zostawił ją kochaś wieloletni, na amen,
wyjechali razem daleko od kraju, kanada,
czego się mażesz kobieto, to teraz normalne,

co?! oburzyła się jak kotka kopnięta, tak,
ludzie rzucają stabilne związki wieloletnie,
aby oddać się szaleństwu życia chwilą dziką,
takie czasy, mentalność ludzka tak ma, szuka,

tłumaczę jej, że jest super do przodu, z tym,
na początku nie mogła pojąć, ale po 40 min,
załapała, byłaś otoczona murem chińskim, z nim,
a teraz świat ci się otworzył po raz wtóry,

poznałaś kogoś przez ostanie trzy lata, nie,
gdzie byłaś, co nowego poznałaś w świecie,
kupiłaś se coś nowego, bez konsultacji z nim,
nie, a masz chęć spytałem, wręcz pragnę, ho!

no i proszę kobieta ożyła, zaczęła mi sypać listę,
czego ona teraz potrzebuje, gdzie nie była,
a gdzie chciałaby, zafascynowała się możliwościami
ależ ja byłam głupia, stwierdziła, na koniec,

i tak to jest w życiu, jedno się traci,
inne się zyskuje, nie trzeba walić czachą w mur,
lać łez, to normalne, trzeba umieć powrócić,
tylko do siebie na nowo i odrodzić się samemu,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
stare ale jare, miłe dla ucha,
smaczne dla serca, łase oczkom,
komary spieprzają, bo wysokie dźwięki,
jednym słowem, nie zobowiązująca,

propozycja muzyczna,
na wieczorek do towarzystwa,
ale i samotnym zrobi się dobrze,
można podlać kwiatki,

lub nalać wina sobie,
lub komuś obok, wypadałoby,
też zakwitniemy,
obiecuję,

pozdro,,,

 

orionblues
 
te cholerne wspomnienia wyłażą,
nie wiadomo z kąt, kiedy chcą,
i walą ci się do czachy jak kadry,
twarze, chwile, sytuacje, pejzaże,

o muzyce nie wspomnę, istna zgroza,
w najmniej odpowiedniej chwili, czyli,
chcą nam coś powiedzieć, ważnego, dlaczego?
nic nie stało się, abym ich potrzebował,

akurat w tej chwili, retrospekcji życia,
wspomnień miłych, nie smacznych lub glorii,
zwisa mi przeszłość jak kot na płocie,
w jesiennym słońcu, nawet nie macha ogonem,

to dlaczego, ja mam machać,
spad i po kłopocie wspomnieniowym,
a może świadomość bystra przeczuwa,
zmianę w otoczeniu, życiu i okolicy,

ale co ja mam robić,
chyba nic, drżeć nie będę,
śmiało poczekam i powitam,

to co gdzieś krąży,
tuż obok w przestrzeni,
może zawstydzone,
ale będę czekał,

pozdro,,,,