Wpisy użytkownika orionblues z dnia 4 czerwca 2009

Liczba wpisów: 3

orionblues
 
pułkownik Siergiej N. Kowalow z Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony FR,
wypisuje po pijaku takie pierdoły,
że aż szkoda czasu aby z nimi polemizować,

całkiem prawdopodobne,
że już nie długo napisze
o słynnej bitwie grunwaldzkiej w ten sposób;

rankiem 15 lipca 1410 roku wyborne hufce
krzyżackie wraz kwieciem rycerskim ówczesnej
europy, zebrały się na gościnnych polach
w celach relaksacyjnych i oświatowych,

kiedy podano zakutemu w pancerze rycerstwu poranną prasę wraz z kawą,
niespodziewanie z okolicznych lasów wypadła
dzicz polsko-litewska z kilkoma tatarami.

W mgnieniu oka wypaproszyli zdziwionych i rozmodlonych rycerzy, nie wszyscy zdążyli skończyć poranny paciorek.

Wielki mistrz zakonny w wraz całą hołotą krzyżacką, resztę dnia spędził już na gościnnych
polach wiecznych łowów, w niebiesiech.

pozdro,,,,,  

Rosja: Polska odpowiedzialna za rozpętanie II wojny światowej
wiadomosci.wp.pl/(…)kat,title,Rosja-Polska-odpowied…
 

orionblues
 
Magdalena Środa dywaguje;

,,Nie wiem czy frekwencja w Kościołach
i na pielgrzymkach przekłada się jakoś
na gwarancję uzyskania dobrej lokaty w raju,
ale z pewnością Frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego tworzy wizytówkę naszej (nie)obecności w Europie.  

Jaką siłę mogą mieć w niej nasi przedstawiciele skoro stoi za nimi mniej niż 10% obywateli?

Jakie roszczenia dotyczące dobrobytu Polaków mogą wysuwać posłowie, gdy Polacy nie potrafią przełożyć swych żądań na aktywność polityczną?

Swego czasu Solidarność głosiła hasło „nie ma wolności bez solidarności”, dziś trzeba sobie powiedzieć „nie ma dobrobytu bez uczestnictwa”, bez politycznej partycypacji.

Głos Polski w Europie będzie rachityczny i słaby, tak jak rachityczna jest nasza aktywność wyborcza. I nie powinniśmy mieć pretensji, że nasze interesy są źle reprezentowane, skoro mało kto na kształt tej reprezentacji wpływa.

W Ewangeliach czytamy: „oddajcie Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie”.

Polska religijność nie poniesie żadnych szkód, gdy zwiększy się aktywność obywatelska i polityczna. Ale bez tej aktywności chora będzie nie tylko religijność, ale przede wszystkim sama Polska.''

z polakami to jest tak, jak znanym kawale o bogobojnej kobiecie;

,,kiedy może to się boi i nie chce,
a kiedy by chciała, to już jej nikt
nie chce''

tradycyjnie przegrywamy wiele swoich istotnych spraw narodowych z powodów powszechnie znanych, braku jedności narodowej. Od wieków marnotrawimy swoje sukcesy indywidualne na rzecz grup, które  potem rozmieniają wszystko na drobne, mamy totalny klops niemocy.

Viktoria grunwaldzka mogła zupełnie inaczej ustawić nas w ówczesnym świecie układów europejskich. Gloria wiedeńska to już klops totalny, wręcz porażka polityczna, zupełnie nie wykorzystana. A mogliśmy zyskać dużo i mieć ważny głos w wielu międzynarodowych sprawach.

Odzyskanie niepodległości wraz z całym 20leciem międzywojennym to też wewnętrzne jatki polityczne, gdyby nie zdecydowane stanowisko Józefa, nie wiadomo jakby się to skończyło.

Wrzesień '39 pokazał, że jesteśmy zupełnie nie przygotowani do obrony kraju. Co z naszego heroizmu i poświęcenia, aby walczyć trzeba mieć czym. Walczyliśmy na wszystkich frontach wojny, tchórzostwa nikt nam nie zarzuci.

Potem zamieniono nam symbol narodowy orła białego na gwiazdę czerwoną. Wierni poddani kremla sami trzymali naród za mordę do czasu, aż system sam się osłabił własną ideologiczną głupotą.

Gdybyśmy wtedy sprawiedliwie rozliczyli się z tym systemem, to dziś bylibyśmy o 10 lat do przodu politycznie i gospodarczo.

Ale jak zwykle my bogobojni katolicy nie umiemy twardo walczyć o swoje, nie umiemy stanowczo zamykać drzwi za byłym smrodem epoki.

A ta czerwona hydra odradzała się po woli, współgospodarzyła krajem z uśmiechem na ustach, rwąc chciwie co się da z majątku narodowego.

Obecnie kraj jest pełen farbowanych lisów, wszyscy widzą swój interes pełen zysków, ale nikt tak na dobre, nie myśli kategoriami ojczyzny.
To co gadają przed wyborami to farsa. Partyjniactwo zalało kraj i podzieliło go totalnie, wszyscy chcą coś wygrać, chcą coś nagrabić dla siebie.

Z zachodu obrażają nas mocno i dotkliwie, ze wschodu tak samo, jedni zarzucają nam udział w mordowaniu żydów, a drudzy o spowodowanie wybuchu II wojny światowej.

A dlaczego tak się dzieje, a to dlatego, że jesteśmy słabi politycznie wewnętrznie. Nasze partyjne walki wewnętrzne i podgryzanie się wzajemne, słabość urzędującego Prezydenta RP, to przyczyny braku szacunku.

Kościół też macza swe paluchy w mechaniźmie  polityki wewnętrznej, wielu obywatelom robi wodę z mózgu, ale w imię swoich interesów krajowych i europejskich.

Jak zwykle znowu pokażemy swą słabość jako naród, a to nie wróży nam dobrych interesów we wspólnocie europejskiej. A komu to zawdzięczamy, oczywiście sobie, i tylko sobie!

pozdro,,,,,,
 

orionblues
 
72-letni Carradine został znaleziony przez pokojówkę w szafie. Najprawdopodobniej powiesił się - wokół szyi miał zawiązaną linę. Aktor kręcił w Tajlandii film "Stretch".

- Był pełen życia, zawsze chętny do pracy. Był cudowną osobą - mówił jego menedżer, Chuck Binder, zszokowany tą informacją.

Carradine należał do aktorskiej dynastii. Jego ojcem był John Carradine. Grają także jego bracia: Bruce, Keith i Robert.

Aktor był najbardziej znany z roli Kwai Changa Caine'a w serialu "Kung Fu" z lat 70. W swoim życiu zagrał w ponad stu filmach. W 2003 roku świat przypomniał sobie o nim dzięki kreacji w "Kill Billu" Quentina Tarantino.

Carradine pozostawi żonę, Annie Bierman, i czwórkę dzieci.

Jako najstarszy syn legendarnego Johna Carradine'a był członkiem słynnego aktorskiego klanu. Miał pokaźny dorobek filmowy, ale o większości jego ról można spokojnie zapomnieć.

Niespecjalnie zainteresowany budowaniem solidnego aktorskiego wizerunku, występował jako czarny charakter w drugorzędnych filmach akcji
i thrillerach.

Mimo to miał na swoim koncie pracę z Martinem Scorsese, Ingmarem Bergmanem i Quentinem Tarantino,,,,,

pozdro,,,