Wpisy użytkownika orionblues z dnia 25 czerwca 2008

Liczba wpisów: 12

orionblues
 
pozwoliłem sobie rabnąć tekst od Ciebie!!!! bo zapomnę!

samosiejka: "Atrakcyjny pozna Panią "

"-tak po przemyśleniach to ja myślę ,że ten szeks to jest nic innego jak ....
-jak gospodarze oboje w łóżku i gaśnie światło to jest szeks ?
-nie no skąd tak to jest tak zwane spożycie , szeks jest przy zapalonym .
tylko czy ten amerykański szeks nadawa sie dla polskiego rolnika, może na naszym gruncie bedzie jaka inna odmiana , przecie to albo żniwa albo sianokosy albo jaka inna rolka ??
- dlatego rolnik ma uprawać szeks łoralny ..."
 

orionblues
 
tak myślę skąd ten ból głowy, potem sobie przypomniałem, że wczoraj było Jana, a teraz to spoko,,,,,,wszystko jasne,,,,,,
mogę wam pokazać jak mistrz świata, robi pstrąga z ziemniakami i przyprawami na grillu,,,,,,,,,,,,,,miodzio, paluszki lizać, a lizali i prosili o jeszcze,,,,,,,,,,,,,,,


- niestety końca Wam nie pokażę, bo nie było komu zrobić zdjęcia,,,,,,,,,,,,,,,,,,a zresztą był już 25 czerwiec, to po imprezie,,,,,,,,,,,,,,,pozdro wszystkim którzy cierpią tak ja,,,,,,
 

orionblues
 
Kochany Bobik towarzyszy mi całe życie, był zawsze ze mną wszędzie, nie wiem czy istnieje utwór w jego twórczości którego nie słyszałem, nie to nie możliwe,,,,,,,,

,,popatrzcie jak ładnie skrzypi obok niego biała sukienka,,,,,

 

orionblues
 
o ile w muzyce istnieją kamienie milowe, to ten kawałek jest właśnie tą ulotną chwilą, która wyznacza upływ czasu i zmienność świata,,,,,,,,,


 

orionblues
 
osobiście znam około 15 wersji, wykonań tego utworu, kolejny kamień milowy który do historii muzyki dołożył Bob,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,


 

orionblues
 
coś cudownego, dwie wielkie postacie światowej muzyki wykonuje ten sam znany temat, jak to inaczej brzmi, ale jak pięknie,,,,,,,,,

 

orionblues
 
po1. Wielkie dzięki za współczucie! Bardzo jestem rad,  za taką troskę, za współczucie w moim cierpieniu, ma się rozumieć, że znacie ten przypadek zdrowotny którego nie da się usunąć chirurgicznie, ani modlitwą z radiem Maryja, ani przeglądając listę noblistów w encyklopedii, mój przyjaciel w jednym ze swych słynnych powiedzeń twierdzi; że na kaca potrzebna jest raca! A oto przepis pierwszy na racę populis; dziesięć puch browara!*** jak nie pomaga wznowić dawkę, 2 raca! i tak aż do skutku, natomiast między racami dobrze jeść!



Bob Dylan - I want you
 

orionblues
 
po 2. Po południu kupiłem 1 racę i pojechałem rowerkiem na rybki, kontakt z naturą czyni cuda. Dlaczego nie zabrałem aparatu, nie wiem. Otworzyłem 1 puszkę kukurydzy i wrzuciłem do wody, na zanętę. Spoko, mam jeszcze jedną, łyczek browarka i rozkładam wędki (2 szt), zakładam robaczki i wio do wody, dziś łapię na grunt. Zasadzam się na lina, ostatecznie leszcza. Teraz się zaczyna, leżę sobie na dowolnie wybranym boku, palę fajeczkę, piję browara, rzucam okiem na spławiki. Spoko, wszystko gra, wychodzi z wody kaczka i idzie do mnie, normalnie dostałem czkawki, ona też ma kaca!? Siadła obok mojej nogi, udaje że żre trawę, udaję że jej nie widzę. Pije browarka pale fajeczkę, ona  patrzy, acha, coś chce, ale co, wody? Wylazła przed chwilą, acha kukurydzy, otwieram puszkę i rzuciłem jej z 10 ziaren. Popatrzyła, wstała, raz kwaknęła, w 3 sekundy wrąbała kukurydzę, siadła położyła swój kaczy łeb na plecach i patrzy, ja jej dalej nie widzę. Tak siedzimy we dwójkę na trawie i walimy greków! Mineła godzina, lekko przysnęłem, otwieram oko, kaczka śpi. Zapaliłem, łyk, poruszyła skrzydłami i poszła popić, wraca, pożyła się i dalej grekuje, ja też. Otworzyłem piwko, no myślę, nie będę dzięcioł, rzuciłem jej parę ziarn, siedzi, nie widzi, rzuciłem znowu parę ziarn, siedzi, co jest? Rzuciłem trzeci raz, wstała, trzask plask, nima! Ludzie jak ona pracuje dziobem, mistrz, takie to płaskie, bez zębów, a ona tym jak szabelką. Spryciula, ja patrzę kukurydzy już nie mam, kaczka śpi, ja też.




Bob Dylan - Lay Lady Lay (1976 - Hard Rain)
 

orionblues
 
po 3. budzę się gdzieś po godzinie, traktor przejeżdżał obok, kaczka grekuje, cholera piwo się wylało, a i tak było ciepłe. Na kolanach sięgam po browara do wody, dobre zimne, rarytas, spławik jest jeden, drugi znikł. Zrywam się razem z kaczką, ja do wędki ona do wody, wyciągam lina, na oko 30-40 deko, dobry. Zakładam robaka i rzut, kaczka płynie do brzegu, wyłazi i kładzie się na swoje miejsce. Piję zimnego, ona kwakneła, pokazuję pustą puszkę po kukurydzy, ona dalej, kwak. Główkuję, co ten grek chce jeszcze, no nie, kaczki nie jedzą robali, rzuciłem jedną sporego robala pod dziób, chlast dziobem i nima robala. Rzuciłem jeszcze z 10 sztuk, popijam piwko, palę, kaczka udaje że śpi. Położyłem się na boku i też zasnełem. Budzi mnie jakiś facet i pokazuje, że wędki mi ryby do jeziora wciągną, cholera zrywam się, łapie wędki i wyciągam leszcza, na drugiej lina, ale radocha. Kaczka pływa metr od brzegu, idę po robala, cholera nima! Kaczka zeżarła moje robale! A ty wredny upierzony dziobie, na co ja mam teraz łapać? Na piwo! Mam jeszcze cztery puchy, cholera i po rybach.



Bob Dylan - Forever Young (live)
 

orionblues
 
po 4. znalazłem patyka i grzebię w kretowisku, nic, kret wrąbał robale. Przeskakuję na bosaka przez drogę i grzebię patykiem w polu kartofli, jest jeden, drugi, w sumie 7 sztuk wygrzebałem. Zarzuciłem, wyciągam zimnego pucha, łyczek, kaczka śpi na swoim miejscu, to ja szybko skończyłem piwko i też lulu, śpimy we dwójkę. Ujada pies, panienka wyszła z psem na spacer, patrzy i się dziwi, dwóch śpiochów. Patrzę na spławiki stoją, otwieram następne piwko, kaczka patrzy jednym okiem, ja jej nie widzę. Aż tu nagle zza trzcin wyskoczyła motorówka, tuż przy brzegu, cholera wędki, zdążyłem złapać, po spławikach śladu,,,,,,,s,,,,,,,,,n, bydle jedno, kaczka się wystraszyła, wyłazi z trzcin, kwacze jak szalona, co ja jestem winien? Straciłem sprzęt, teraz to już 100% po rybach, pakuję się, a kaczka patrzy, stoi na brzegu i się patrz.To ja do niej mówię cześć, że jutro znowu przyjdę na ryby i przyniosę chleba, specjalnie dla niej. A ona kwacze, kwacze, wrzasnełem ,,zamknij dziób kaczucho'' zamilkła! Patrzy, ja biorę rower, a kaczka znowu, kwa, kwa, kwa, podskoczyła, podfrunęła z 10 m i osiadła na wodzie. Odjechałem gdzieś z 500 m, słyszę nad sobą, kwa, kwa, kwa, odprowadziła mnie lotem do mostu. Cholera jasna! Piwa zapomniałem, w wodzie zostało jeszcze 2 puszki, dojeżdżam a tam kaczka pływa przy piwie! Jasny gwint, to ona mnie goniła aby przypomnieć o piwie, ale bystra kaczucha i jak miła! Mój browar! Taki zimny właśnie popijam przy kompie, ryby dałem sąsiadce i czuję, że właśnie smaży. Fajny dzień,,,,,,,,,,,,,kac może być całkiem fajny,,,,,,,,,,,,pozdro



Bob Dylan - I want you