Wpisy użytkownika orionblues z dnia 3 grudnia 2008

Liczba wpisów: 6

orionblues
 
posłuchałem tak sobie po cichu
parę interpretacji piosenek
w wykonaniu Katarzyny,

i muszę powiedzieć
że ciekawie się ten jej świat
muzyczny prezentuje,

dotychczas znane piosenki
osłuchane i zane
zaczynają żyć nową przestrzenią,

dostają zupełnie nowej barwy
wzbogaca je Kasia swą interpretacją
w nowe znaczenia,

pogłębia poznane już strofy wierszy
w nową filozofię, tak jakby
rozszerzała panoramę sceniczną,

znanej już sztuki
o nowe wartości,,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
Delikatnie ujmując problem, słowo to jest dość głęboko zakorzenione w mowie polskiej. Jednym słowem dość często używamy go przy różnych okazjach w stosunku do współplemieńców.

Praktycznie to słowo ma nasze barwy narodowe; c,h - jest białe, natomiast a,m - jest czerwone.

Słowo to jako synonim zrobiło karierę w naszym życiu, posługują się nim wszyscy, nawet dotarło na sceny teatralne, w  dramacie Stanisława Wyspiańskiego ,,Wesele'', pada w scenie kończącej dramat. Przypomnijmy sobie tą znamienną historyczną scenę;

- niespodziewanie w drzwiach staje Jasiek, okazuje się, że zgubił złoty róg, kiedy pochylił się po czapkę z pawich piór, znieruchomieli goście nie dają się rozbudzić, przerażonemu Jaśkowi, Chochoł rozpoczyna śpiew:

"miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór
ostał ci się ino sznur,
ostał ci się ino sznur"

- trudno o jednoznaczną interpretację sceny kończącej dramat, słomiany chochoł raz nazywany jest "głupim śmieciem",,,,,,,    (proszę bardzo, cham to też - głupi śmieć)

po tej scenie, przypomnijmy sobie znaczenia słownikowe tego słowa i innych jego znaczeń;

cham -  grubianin, prostak, gbur
cham -  według biblii jeden z trzech synów Noego
cham -  osoba źle wychowana, grubiańska, prostacka.
cham - na chama - agresywnie, używając przemocy: Przepychał się na chama między stłoczonymi ludźmi, byle jak najszybciej dotrzeć do Elżbiety, która najwyraźniej była o krok od omdlenia.
rzeczownik cham - arogant, buc, burak, cham, chamidło, gbur, grubianin, impertynent, ordynus, prostak, żłób.

Wracajmy teraz do naszej współczesnej rzeczywistości politycznej, a mianowicie do sympatycznego Pana Palikota.

Obywatel IV RP jak głosi prezydent, czasami lubi być znawcą literatury i sypie jak rękawa różnymi słówkami. Kieruje je do różnych osób na różnych stanowiskach, akurat teraz skierował je konkretnie do Prezydenta RP.

Prezydent bardzo lubi podkreślać, że jest tatą wszystkich obywateli; dzieci, matek, emerytów, młodzieży, matek, ojców, dziadków, starców, klechów różnych wyznań, rybaków i kolejarzy.

Śmiem przypuszczać, że jest też tatą dla sympatycznego dżentelmena Palikota.

Mamy czasy demokratyczne, zupełnie inne kulturowo niż przyzwyczajenia moskiewskie poprzedniej epoki czerwonego sukcesu. A więc mamy wolność słowa i prawo wyrarznia swoich opinii we wszystkich aspektach życia.

Rozumując rodzinnie i narodowo, wszyscy jesteśmy członkami jednej społeczności skupionej pod skrzydłami orła białego. (ale romantycznie mi się napisało)

Wszyscy mamy wolną wolę i radość podejmowania decyzji, w używaniu słów do podkreślenia swojego stanowiska w danej kwestii. Pan Palikot skorzystał z tego prawa i posłużył się fragmentem sztuki w stosunku do prezydenta.

Ja uważam, że miał do tego osobiste niezbywalne prawo, nie wszyscy nazywają się tak jak On Palikot.

Widocznie ma swoje podstawy do tego aby użyć tego słowa ze słownika polskiego, aby wyartykułować odpowiednie treści, które zżerały go od wewnątrz. A co w tym dziwnego?  

Minęły już czasy gdy pewne słowa były zakazane przez okupanta, ale te czasy mamy dawno za sobą. Według mojej oceny, sympatyczny Pan Palikot dość dobrze operuje swoim podstawowym językiem operacyjnym, w którym się wysławia do nas publicznie.

Jest bardzo komunikatywny w komunikacji międzyludzkiej, jasno i treściwie głosi swoje kredo życiowe, czego nie można powiedzieć o jego interlekutorze.

Minęły czasy kiedy jeden obrażony dżentelmen, rzucał pod pod stopy drugiego rękawiczkę, aby bronić swego nadepniętego poczucia dobrego humoru, a szkoda.

pozdro,,,,
 

orionblues
 
dziś wieczorem moja ulubiona trójka
prezentuje i wspomina cały wieczór
mojego kochanego od 40 lat
JOHNA MAYALLA!!!!!

ja osobiście słucham Johna
dość cyklicznie
dwa razy w miesiącu,

bo muzyka jego i dorobek
ze wszech miar zasługują na to
wielka postać światowej
muzyki,,

polecam gorąco
tego artystę
trochę już zapomnianego
w polskim radiu,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
kawałeczek paluszki lizać
to jest muzyka szałowa
do zastosowania w różnych
momentach życia,

ileż z niej radości płynie
tylko trzeba się poddać,

a sama poniesie
gdzieś w dolinę dobrego
samopoczucia,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
coś pięknego,ale chłopcy
dają jazzu, a siła w nich
nie spożyta,

dyskutują między sobą
na odwieczny temat,
o długości i wagi
świąt wielkanocnych
nad świętami
bożego narodzenia,

nich im bóg pomoże
to rozstrzygnąć,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
przepiękny kawałek
kiedyś w dawnych czasach
Mayall wpadł na szaleńczy pomysł
aby harmonijce ustnej
nadać większe znaczenie
brzmieniowe w w swojej kapeli,

i na którymś festiwalu
chyba w Szwajcarii to zastosował
reakcja publiczności była szałowa
odniósł niesamowity sukces,

od tego czasu harmonijka
jest stale obecna
w jego składzie instrumentalnym,

nie wspomnę tu już  
o takich drobnostkach,

że John to dziecko szczęścia
a co najbardziej radosne
że dzieli się tym nałogiem
z nami,,,

pozdro,,,