Wpisy użytkownika orionblues z dnia 15 grudnia 2008

Liczba wpisów: 8

orionblues
 
A to ciekawy pomysł, wręcz irracjonalny i całkowicie bezsensowny.

Kościół od dłuższego czasu miota się jak karp w wannie, ale wiadomo co czeka karpia. Nawet gdyby kościół ogłosił karpiową amnestię, to i tak czeka go szlachetny świąteczny gastronomiczny koniec.

Zupełnie nie rozumiem biskupów ku czemu zmierzają, jakie sprzyjają im szlachetne intencje, ale te które przedstawią, są bez sensu.

Mimo bicia w dzwony czas nie ubłaganie biegnie do przodu, ludzie się zmieniają a wraz z nimi ich potrzeby.
Ale najważniejsza jest świadomość bytu, i ona tu leży u podstaw zmian,  które obserwujemy w życiu społecznym.
Nie ingeruję tu w byt wiernych kościoła, to ich wewnętrzne rozporządzenia.

Ale na Bolka oko trudno zauważyć tu mechanizmy z życia katolika, aby one decydowały tu o mechanizmach funkcjonowania współczesnego społeczeństwa.

Tradycjonalizm świąteczny też wcześniej czy później ulegnie zmianie, to nieuniknione we współczesnej dobie funkcjonowania świata.

Powszechna komercjalizacja świąt, nie pozostawia tu najmniejszych wątpliwości.

Społeczeństwa zachodnie już uczyniły ku temu zdecydowane ateistyczne kroki, są święta,  ale trochę inne niż nad Wisłą.

Proszę mnie o to nie winić, nie ja jestem sprawcą tych zmian, tamte społeczeństwa jakby uodporniły się na wołania biskupów.

Widocznie wiedzą co czynią i wybierają taką opcję, która im służy skutecznie a nie purpuratom.
To samo spotka obecną inicjatywę purpuratów, pogadają sobie i na tym się skończy.

Kto zresztą ich propozycje bierze poważnie, chyba tylko eurodeputowani rodem z PiSu. Kościół chce zakazać pracy w niedziele, tylko komu on to może zakazać i w jaki sposób?

Można to rozegrać zupełnie inaczej, można wprowadzić zakaz chodzenia dla wiernych do kina, teatru, opery, na koncerty, do kawiarni, restauracji i klubów, na basen i muzeów.

Można ogólnie zakazać uczestniczenia we wszystkim co związane jest z ludzka pracą, a więc; zakaz korzystania z prądu, energii, wszelkich środków transportu i wszelkich usług bytowych.

A może ogłośmy upadek cywilizacji i wszyscy na kolana,,,,,i bijmy głową w glebę i czekajmy na przyjście mesjasza,,,,,,,może on coś poradzi?

Pozdro,,,,, bez bicia w głowę w karpia,,,co on winien,,

Wojciech Młynarski: Niedziela Na Głównym
 

orionblues
 
Wiecie co, przeczytałem wszystkie aktualne niusy o Michaelu Jacksonie i zrobiło mi się bardzo smutno,,,,,,,

facet praktycznie zdobył wszystko co w życiu jest możliwe, przekroczył wszystkie możliwe granice popularności i stał się posiadaczem bajecznej fortuny. W sumie młody wiekiem artysta mógł się dzielić swoim szczęściem z całym światem.

Nawet poczynił pewne kroki w tym kierunku, ale rozpłynęło się to w przedziwnych sprawach ubocznych.

Które na dobrą sprawę zaczęły powoli przesłaniać jemu obraz rzeczywistości. Mi się wydaje, że nic mu nie brakowało, miał praktycznie dozgonną miłość swoich fanów na całym świecie. Wszyscy go cenili za pracę kompozytorską i wykonawczą, jako twórca był genialny.

Jego płyty jak tarany pięły się po listach przebojów, sprzedaż była oszałamiająca finansowo.

Ale Michaelowi ciągle coś brakowało osobiście, czy On sumie czuł się szczęśliwy jako człowiek? Czy to wszystko co osiągnął, dawało mu spełnienie osobiste?

Otóż nie, miał On kilka ukrytych pragnień, które chciał za wszelką cenę spełnić na sobie. A teraz wiemy, że kosztowało go to skromne 350 mln dolarów, i co czy jest szczęśliwy?

Otóż nie, jest umierający!

Tak, tak Jackson sam z sobą zabawił się w boga, postanowił zmienić genetyczną rzeczywistość i stać się białym człowiekiem. W sumie nie miał mu kto doradzić dobrze, wybić głupie pomysły z głowy.

Najbardziej dziwnym pomysłem w jego głowie, była chęć uczynienia siebie białym. Był chyba jedynym człowiekiem na świecie, który tego chciał dla siebie. Nie przypominam sobie, aby komuś to przeszkadzało, podczas całej jego kariery od najmłodszych lat dziecięcych.      

Przeżył 15 operacji nosa, 5 operacji ust, 8 operacji skóry i wszystko na nic, bo Michael Jackson umiera! To jest tragedia, skutek manipulacji samym sobą na własne życzenie i za własne pieniądze.

Artysta cierpi na marskość wątroby, rozedmę płuc, astmę. Ma krwawienia z układu pokarmowego. Dodatkowo ślepnie i ma coraz większe trudności z mówieniem. To nie wszystko. Najpoważniejszym problemem jest... niedobór białka produkowanego przez wątrobę. Prowadzi on do nieodwracalnego uszkodzenia płuc.

Znam całą drogę artystyczną Michaela wraz z cała problematyką jaka go spotkała ze strony ojca, nie był dla niego zbyt sympatyczny fizycznie. Ale po jakimś czasie zapomniał o tym i stanął na własne artystyczne nogi i to pewnie. Na nim skupiła się cała uwaga świata z całej rodziny Jacksonów.

Z tego co pamiętam łączyła go z siostrą bliska rodzinna miłość i przyjaźń artystyczna. Skomponował przecież dla nie parę szlagierów.

Może Ona powinna stać się jego dobrym duszkiem i doradcą przyjacielem, aby nie czynił pewnych rzeczy na sobie.

Ale kto mógł przypuszczać, że sprawy obiorą taki tragiczny finał, że wszystko obróci się przeciwko niemu samemu, że go zniszczy doszczętnie.

Ależ co my biedni w sumie fani możemy począć, sława i pieniądze też potrafią nieźle namieszać w głowie.

Z jego punku widzenia świat stał się mu uległy i realizował jego zachcianki, na które było go stać. Trudno mu tego odmówić, wszyscy tak chcemy,,,,,,,,ale czyżby, czy wszyscy tego pragniemy?

Gdzie jest ta granica, której nie można przekroczyć, czy był ktoś obok niego, kto mógł mu to wyperswadować po ludzku. Co czynisz mistrzu, co robisz ze sobą, gdzie i co Cię gniecie w dołku, że tyle zła czynisz sobie i nam Twoim fanom?

Moim skromnym zdaniem, zabrakło mu przyjaciela, a cóż w sumie pieniądze i sława,
czy to przyjaciel?

Może zabrakło mu kobiety jego życia
tej małej dłoni o cieple i dobroci
która zniewala miłością
i troską codzienną,
poradzi przytuli
i wzrokiem wskaże
drogę ku szczęśliwemu
życiu,,,,,,

kto to wie,,,,,,,

pozdro,,,

*Michael Jackson - Earth Song *
 

orionblues
 
siedzę teraz przed światem
muzycznym Michaela
i wspominam jego utwory,

o nie nie, nie chowam go żywcem
tylko sobie dywaguję,

na ile jego utwory wrosły
na stale w moje życie,

co z nich jest wspomnienie
mych drogich chwil życiowych
kiedy słucham jego kompozycji,

ale najlepiej wspominam
jego okres w The Jackson 5
kiedy jako siedmiolatek
pojawiła się na scenie
w kapeli rodzinnej,

ale to były inne lata
inna stylistyka muzyczna,
miał zupełnie inny głos
ale nie temperament
energii to miał w nadmiarze,

to zresztą jest znaczączy
i bardzo ważny elelment
w całej jego twórczości,
jego kroki,
sposób poruszania się na scenie,

to dziś czysty jacksonim,
który przeszedł już do historii,

będę teraz okrutny,
ale gdyby nie jego inne
incydenty życiowe
i osobiste fanaberie,

to byśmy jeszcze wiele
piękna usłyszeli w jego
utworach kompozycjach,

jego moc twórcza
była nie spożyta
ale poznaliśmydopiero
jej czwartą część,,,,,

a co z 3/4,,,,,,,,
nie wiem, może ta siła
która tkwi w nim
pozwoli mu się podnieść
podnieść dłonie,,

i zaśpiewać na przekór losowi;

o to ja,,, jestem i wracam,,,
do Was moi kochani,,,
nie traćcie nadziei,,,
teraz Jackson śpiewa!

pozdro,,,,

 

orionblues
 
to nagranie
bardzo mi utkwiło w pamięci
z lat siedemdziesiątych,

bo sam je puszczałem osobiście
na tamtych mało jeszcze
profesjonalnych dyskotekach,

ale takie czasy
czasem energia ducha
wyprzedzała ducha elektroniki,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
zarypiście zabawne nagranie,,,,

polecam,,,,,,

 

orionblues
 
a tu proszę profesjonalizm
w pełni
i w blasku
na scenie,,,,,,

w konfrontacji z gwiazdą
pierwszej wielkości
tamtych lat
Dianą Ross,
którą bardzo, bardzo cenię
do dziś,,,,

pozdro,,,,,

 

orionblues
 
jeden z popularnych teledysków
Michaela z lat jego świetności,
kiedy koło fortuny kręciło się
torem szczęśliwości wszelakiej,

a mogło tak pozostać na wieki
i komu to przeszkadzało wtedy,

odpowiedź na to pytanie zna
tylko sam Michael Jackson,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
jeden z piękniejszych
utworów z 1993 roku,

pozdro,,,,