Wpisy użytkownika orionblues z dnia 4 listopada 2008

Liczba wpisów: 2

orionblues
 
Najbardziej skomplikowane wybory świata, tak twierdzą fachowcy nie od dziś.

Według powszechnej opinii, obcokrajowcom trudno jest zrozumieć zasady amerykańskich wyborów. Nie rozumieją ich nawet sami Amerykanie, może to i dobrze, ponieważ nie zawsze wiedza idzie w parze z logiką i rozsądkiem.  

Oni wiele rzeczy nie rozumieją, bo nie muszą, to jest duży i piękny kraj, to im wystarcza.

Boże Błogosław Amerykę, a bogów to u nich dostatek, widocznie ilość wpływa na jakość.  

Mimo, że wybory prezydenckie w USA mają charakter powszechny, to nie są bezpośrednie, to taki wstęp do gry, jak w uprawianiu seksu.

Można wręcz uznać, że członkowie poszczególnych ugrupowań politycznych, to erotomani. Boże, to wychodzi na to, że sztaby wyborcze to istne burdele.
A w sumie to tak jest, z tego co wiem to istne szaleństwo bez snu, brazylijski karnawał, to w porównaniu z wyborami w USA, to kondukt żałobny.  

Zawsze pieniądz i dupa rządziły światem, to Ameryki ponownie ja nie odkryłem, a szkoda.

Taka Nefetete lub Kleopatra to były kobiety władzy, omotała swego zaborcę, zmajstrowali z Cezarem, w imię zawartych układów międzynarodowych swego potomka, ale dalej im nie wyszło, szkoda.

Oznacza to tyle, że wyborcy popierają swoimi głosami konkretnego polityka ubiegającego się o fotel prezydenta, ale... tak naprawdę to nie oni go wybierają.
Oto i cała Ameryka, wydaje się że już, a tu nie, to Ameryka właśnie! Nie jednego zaskoczyła, na przykład Ala Capone.

Nie skromna w zaskakiwaniu wszystkich, kiedyś zaskoczyli ją Japończycy, ale wiemy jak skończyli. Potem amerykanie zaskoczyli Wietnamczyków, też wiemy jak skończyli.  

O tym, kto zostanie prezydentem ostatecznie decydują głosy kolegium elektorskiego! No proszę, a u nas to wszystko jasne, siada nowy zarząd PZPN i wszystko funkcjonuje po staremu. Zawsze znajdzie się nowy fryzjer, bo inaczej wszyscy zarosną z nudów.

Amerykanie wybierają prezydenta i wiceprezydenta co cztery lata, zawsze w pierwszy wtorek po pierwszym poniedziałku listopada.

A u nas powinni wybierać w trzecią środę, po siódmej sobocie po pierwszym kwietnia roku przestępnego.
Tylko u nas za mało bogów, za to cała masa patronów. Zastanawiające, a niebawem   przybędzie jeszcze jeden.

Kiedyś jeden facet z pod wąsa rzucił hasło, Polska będzie drugą Japonią, ileż to godzin zmarnowali krajanie przed lustrem, badając jak im będzie ze skośnymi oczkami potrzeb.
Zapowiadali opad milinów na czachomoberet, ale spadły, tylko poza zasięgiem naszych portfeli.

Teraz nadzieja w Ameryce! Na razie mamy ambasadę i parę tirów obiecywanek dla pomyślności narodowej. Wizy idą do nas od 1945 roku, idą i idą, Polonia troi się i przepoczwarza i nic.

Ale jest nadzieja, kiedy Polonia, właściwie się wypróżni do urn wyborczych.

pozdro,,,,,

 

orionblues
 
po przeczytaniu tekstu, o ,,darmowej promocji'' nie których ,,polskich różowych gwiazd'' krew zalewa człowieka. Co za  paranoja, skąd się bierze ten szajs, komu na tym zależy?

Co za głupota, co za wysublimowany cienizm intelektu, co za taniocha, denne bzdety medialne. Ale my naród bogaty, na to nas stać, my szlachetni, zjadamy się sami od ogona.
Tyle różnego rodzaju pogadanek i dywagacji w programach szanujących się rozgłośni, a tu na przekór lansują pomyje i to tego z wielką radością. Jedni walczą o treści i wartości, natomiast inni zalewają szambem cały kraj.

Ileż to czyni zła i karczuje intelektualnie umysły małolat, tego nikt nie bierze pod uwagę. To nam jeszcze wszystko wyjdzie bokiem, totalne ogłupianie społeczeństwa, wypiętymi tyłkami durnowatych właścicielek. Nie wiadomo z czego ciągle zadowolonych, wymalowanych półdupków w różowej tonacji, lub w zupełnie przypadkowych kolorach, też różowych.

Komercja zeżre wszystko, w swym totalnym populiźmie, niczego ciekawego nie mamy,
ale kaszany wam trochę sprzedamy. Wieśniaki miejskie, mięśniaki wiejskie kupią wszystko, tym bardziej że za darmochę, bo rocznica stosowna i lato. A czy zresztą mają wybór, kultura przyjechała do nich, wydarzenie kosmiczne trzeba się pokazać z rodziną.  

Zawsze mnie zastanawiało, kto płaci za to wszystko. Jedna nadmuchana panienka, pozuje fotoreporterowi gdzieś na korytarzu hotelowym, co ujęcie to inny ciuszek. A pozy, jak Jagiełło pod Grunwaldem, ile dumy i zadumy, to ja wasza nadzieja. Patrzcie i podziwiajcie czym me ciało bogate, tam się wypina, tu się zgina, jaka jam zgrabna, a jaka powabna. Foty się sypią po tygodnikach, dziennikach, internetach, naród kontempluje,,,,,ale lacha.  

A do tego jakieś bzdurne jej oświadczenie, nic nie warte, nic nie znaczące, ale jest. Potem cała polska łyka ten kit, czyta i patrzy, oczy przeciera i marzy, gdybym ja miała takie ciuchy.
Ta na fotce patrzy durno na tych, co patrzą na nią w internecie, ależ przeżycie intelektualne.

Boże drogi, dlaczego tak nisko upadliśmy?

Tym czasem gdzieś na świecie nasi chłopcy, dali bobu całemu światu w turnieju informatycznym, a co w mediach? Gdzieś na dole, na podrzędnych stronach, mała informacja. Taka tyci, tyci. Trzeba dobrze się przyjrzeć, aby to zauważyć!
Startują nowe sondy kosmiczne, polscy naukowcy projektują i budują podzespoły badawcze o strategicznym znaczeniu, a informacja też na dole, malutka notka. Taka tyci, tyci.

Bo na pierwszej stronie musi być czyjeś dupsko w różowych lub czarnych gaciach i taka sama różowa durna facjata. Podmalowana jak kufer kurpiowski w dobie jego funkcjonalności.

"Darmowa" promocja warta grube miliony, czyli wpychanie w czyjś zadek kasy bez sensu!
Chodzi potem taka pudernica jak paw w łazienkach, bo ją lansują medialnie, bo jest tego warta. Byle kto jej nie podskoczy, gdyby miała jeszcze cztery klony, to w sezonie też by się nie wyrobiła, tyle może mieć kontraktów.  

Kto by pomyślał, że ,,durna różowa wypięta wątroba'' jest bardziej cenna niż Tomasz Stańko, Tomasz Lis  czy Piotr Fronczewski. Chodzi o promocję, a konkretnie "darmową promocję" jakieś innej ,,zafajdanej błękitnej kozie'' fundują media z wielką gracją.

A do tego są dumne z tej kreciej roboty.

Jedna z firm postanowiła policzyć ile taka ,,czarna owieczka pstrokata''  musiałaby zapłacić za wszystkie artykuły na swój temat, gdyby chciała wykupić reklamę. Kwota jaką policzyli fachowcy jest astronomiczna, wręcz hollywoodzka. Przy okazji nie ma w Polsce nikogo, kto mógłby jej zagrozić z innych dziedzinach popularności. Czy to sportu, scen teatralnych, aktorów filmowych czy literatów lub poetów.

Jedna taka ,,pasztetowa bogini''  dostała od mediów w prezencie kilkaset milionów złotych.
Taki ,,nadęty durny kalafior'' jest najchętniej prezentowany w środkach masowego przekazu jako mega gwiazda. A jak coś powie do przecinka, to nie wiadomo o co jej chodziło, jak skończy po przecinku.  

Nie jest ważne, co mówią, ważne jest, aby mówili cokolwiek, a najlepiej o kimś z branży i ohydnie źle. Ma być śmiesznie, to znaczy rozrywkowo i wysoki poziomowo, na dostępnym gwieździe  pułapie.

,,Salcesony sceniczne'' opanowały to do perfekcji, są najczęściej opisywanymi gwiazdami, im większą powiedzą bzdurę, tym lepiej. A gawiedź upaja się się swoimi salcesonami w fan klubach,  żenada i normalny wstyd, potem ich widzimy tv.  

Można by zrobić listę warzywną, takich gwiazd z ogródków działkowych; wykaz buraków polskich, którzy szkodzą jawnie polskiej kulturze. Popularyzują język krawężnikowy, popularyzują modę szmaciarską, taki sam poziom wykonawczy, działają destrukcyjnie na mody młodzieżowe.

Jednym słowem, różowy lub czerwony szambo nurek, na scenie mola w Sopocie, lub gminnych estradach letnich żniw kasowych.

Jak daleko my dojdziemy, jakie poziomy popularyzujemy w mediach. Kogo my wychowamy sobie na przyszłość? A gdzie w tym wszystkim sztuka, przecież mamy bardzo dobrych i twórczych artystów na światowym poziomie.  
pozdro,,,,