Wpisy użytkownika orionblues z dnia 16 listopada 2008

Liczba wpisów: 19

orionblues
 
NIE  POZWÓLMY  NA   TO  OBYWATELE  RP!

Znany, nie tylko w Polsce, z organizowania wielu cyklicznych imprez, prężny ośrodek zajmujący się animacją, szeroko pojmowanej kultury - Dom Pracy Twórczej w Wigrach - zostanie zlikwidowany. Budynki, w których niegdyś mieścił się klasztor (podźwignięty z kompletnej ruiny przez państwo) zostaną w kwietniu przekazane Kościołowi katolickiemu.

Chociaż kompleks po zlikwidowanym jeszcze w XVIII wieku klasztorze kamedułów formalnie należy do Kościoła, od ponad 30 lat mieścił się w nim zarządzany przez resort kultury Dom Pracy Twórczej. Dwa miesiące temu minister Bogdan Zdrojewski zaproponował Kościołowi przedłużenie umowy dzierżawy na 50 lat. W zamian gwarantował, że państwo zainwestuje w remont i rekonstrukcję kompleksu 30 mln zł. Wczoraj biskup Jerzy Mazur z diecezji ełckiej definitywnie odmówił.

Wraz z likwidacją placówki pracę straci 45 osób. Kościół przejmie nie tylko odbudowane praktycznie od zera poklasztorne budynki, ale również całe mienie ruchome Domu Pracy Twórczej.

Sam klasztor kamedułów w którym mieści się Dom Pracy Twórczej, został zlikwidowany jeszcze w 1797 roku. Zakonnicy przenieśli się wówczas na warszawskie Bielany. Później kompleks stopniowo popadał w ruinę, po pierwszej wojnie światowej pozostały z niego tylko gruzy. W dwudziestoleciu międzywojennym udało się odbudować kościół, plebanię i jeden z eremów.

Całą resztę prac rekonstrukcyjnych, w wyniku których klasztor odzyskał historyczny wygląd, państwo polskie przeprowadziło już po II wojnie światowej. Każdy z odbudowywanych budynków przekazywano natychmiast Kościołowi, a ten je dzierżawił. Najpierw na ośrodek wczasowy, od 1972 roku na Dom Pracy Twórczej. Obecnie kompleks dysponuje ponad setką miejsc noclegowych, pełnym zapleczem socjalnym i pomieszczeniami koncertowo-konferencyjnymi.

Źródło: GW Białystok

Właściwie mógłbym pozostawić to bez komentarza. Fakty mówią same za siebie. Ileż tak naprawdę można się w końcu rozpisywać o pazerności Kościoła Katolickiego w Polsce. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Klasztor zlikwidowano jeszcze w XVIII wieku. Kompletnie zrujnowany, został odbudowany w całości za pieniądze państwa polskiego. Większość remontów odbywała się w czasach PRL, a jednak budynki przekazane zostały niezwłocznie KK. To zapewne w ramach słynnych komunistycznych prześladowań Kościoła...

W wyniku likwidacji ośrodka, pracę straci niemal 50 osób. Kuria jakoś się tym nie przejmuje. No ale KK przecież nieustannie pokazuje (a może raczej tylko mówi) jak bardzo wrażliwy jest na problemy społeczne...

Ośrodek położony jest w pięknym, niezwykle atrakcyjnym turystycznie miejscu. Potencjalni kupcy i inwestorzy znajdą sie pewnie natychmiast. Budynki wyremontowano za państwowe (nasze) pieniądze. Zyski z ewentualnej sprzedaży zasilą już tylko konto Kurii...


Nie chce mi się więcej pisać. Ręce opadają.

                Zagreus (przeniesione z pardonu)

(potem napiszę swoje przemyślenia w tej  sprawie)
 

orionblues
 
NIE  POZWÓLMY  NA   TO  OBYWATELE  RP!

Znany, nie tylko w Polsce, z organizowania wielu cyklicznych imprez, prężny ośrodek zajmujący się animacją, szeroko pojmowanej kultury - Dom Pracy Twórczej w Wigrach - zostanie zlikwidowany. Budynki, w których niegdyś mieścił się klasztor (podźwignięty z kompletnej ruiny przez państwo) zostaną w kwietniu przekazane Kościołowi katolickiemu.

Chociaż kompleks po zlikwidowanym jeszcze w XVIII wieku klasztorze kamedułów formalnie należy do Kościoła, od ponad 30 lat mieścił się w nim zarządzany przez resort kultury Dom Pracy Twórczej. Dwa miesiące temu minister Bogdan Zdrojewski zaproponował Kościołowi przedłużenie umowy dzierżawy na 50 lat. W zamian gwarantował, że państwo zainwestuje w remont i rekonstrukcję kompleksu 30 mln zł. Wczoraj biskup Jerzy Mazur z diecezji ełckiej definitywnie odmówił.

Wraz z likwidacją placówki pracę straci 45 osób. Kościół przejmie nie tylko odbudowane praktycznie od zera poklasztorne budynki, ale również całe mienie ruchome Domu Pracy Twórczej.

Sam klasztor kamedułów w którym mieści się Dom Pracy Twórczej, został zlikwidowany jeszcze w 1797 roku. Zakonnicy przenieśli się wówczas na warszawskie Bielany. Później kompleks stopniowo popadał w ruinę, po pierwszej wojnie światowej pozostały z niego tylko gruzy. W dwudziestoleciu międzywojennym udało się odbudować kościół, plebanię i jeden z eremów.

Całą resztę prac rekonstrukcyjnych, w wyniku których klasztor odzyskał historyczny wygląd, państwo polskie przeprowadziło już po II wojnie światowej. Każdy z odbudowywanych budynków przekazywano natychmiast Kościołowi, a ten je dzierżawił. Najpierw na ośrodek wczasowy, od 1972 roku na Dom Pracy Twórczej. Obecnie kompleks dysponuje ponad setką miejsc noclegowych, pełnym zapleczem socjalnym i pomieszczeniami koncertowo-konferencyjnymi.

Źródło: GW Białystok

Właściwie mógłbym pozostawić to bez komentarza. Fakty mówią same za siebie. Ileż tak naprawdę można się w końcu rozpisywać o pazerności Kościoła Katolickiego w Polsce. Chciałbym tylko zwrócić uwagę na kilka szczegółów. Klasztor zlikwidowano jeszcze w XVIII wieku. Kompletnie zrujnowany, został odbudowany w całości za pieniądze państwa polskiego. Większość remontów odbywała się w czasach PRL, a jednak budynki przekazane zostały niezwłocznie KK. To zapewne w ramach słynnych komunistycznych prześladowań Kościoła...

W wyniku likwidacji ośrodka, pracę straci niemal 50 osób. Kuria jakoś się tym nie przejmuje. No ale KK przecież nieustannie pokazuje (a może raczej tylko mówi) jak bardzo wrażliwy jest na problemy społeczne...

Ośrodek położony jest w pięknym, niezwykle atrakcyjnym turystycznie miejscu. Potencjalni kupcy i inwestorzy znajdą sie pewnie natychmiast. Budynki wyremontowano za państwowe (nasze) pieniądze. Zyski z ewentualnej sprzedaży zasilą już tylko konto Kurii...


Nie chce mi się więcej pisać. Ręce opadają.

                Zagreus (przeniesione z pardonu)

(potem napiszę swoje przemyślenia w tej  sprawie)
 

orionblues
 
wszystkim na niedzielę,,,,,,,,,,,,,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
ludzie są różni
z natury swej bycia,

są tacy na których widok
dostajemy trzęsawki śródmóżdża,

ale są ludzie klarowni
na których czekamy z utęsknieniem,

oni powodują dziwne przypadki
kwiatki które uschły miesiąc temu,

na sam dźwięk ich głosu kwitną
kot reanimuje myszę złapaną,

dodają życiu blasku i radości
jedną z nich jest Hania Banaszak,

królowa nastroju i dykcji
boże, jak ona śpiewa i z jaką pokorą,

coś pięknego musi mieć w sobie
z czym się nie obnosi z natręctwem,

ale daje swego serducha tym
co czują tą maść życia ciepłego,

która nas pieści jej tonu głosem
i przenika tam gdzieś głęboko,

gdzie zaczyna się intymność natchniona,,

pozdro,,,,Hania śpiewaj,,,,nam pokornym

 

orionblues
 
zawsze mnie dziwi ludzka
narkotyczna potrzeba jałowości,

tej duchowej, która nam nie pozwala
dostrzegać rzeczy ulotnych i pięknych,

pozostajemy potem zawszawieni uroczo
i ponuro wyzbyci z tęczy kolorów,

podobają się nam różowe bełkoty
Dodek wypiętych i Jolek wzdętych,

a potem już nie ma powrotu
do świata wartości uczciwie poczętych,

bo od wewnątrz zaraza nas zjada
i nie przestanie aż skończy,,,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
kochani Mayall tatulek
europejskiego bluesa,

mało kto u niego nie praktykował
gdybysmy zrobili listę
50 najlepszych ,

to tatusiem pierwszej dychy
jest na 100% poczciwie
nam panujący John Mayall,

ileż on nagrał pięknych płyt
dużo jego kawałków przeszło
do historii bluesa,

człowiek legenda
a do tego dobry człowiek
przyjaciel świata,,,

pozdro,,,,,

a tan kawałek jest przepiękny,,,

 

orionblues
 
nie wiem czy wiecie
ale kiedyś amerykańska rada,

taki episkopat bluesa orzekł
że człowiek noszący szlachetne
imię John zwany Mayallem,

uznany zostaje mężnym członkiem
czarnej populacji kręgu tajemnic
muzyki bluesa i mianowany jej
przedstawiciwlem na resztę świata
to znaczy na Europę,

mówiąc prosto po kaszubsku
kongregacja czarnej maści
uznała, że on też czarny
mimo że biały,

i może dalej grać czarnego bluesa
mimo że wydaje się być białym murzynem,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
typowy dla Mayalla bluesik
kontenplacyjny,
John bardzo lubił takie kompozycje,

upajał się dźwiękiem
jest to muzyka wysokich lotów,

tu braciszku nic nie ukryjesz
jak nie masz warsztatu,

Clapton w swoich wspomnieniach
mówił, że katował go godzinami,

a on chodząca bomba rytmu
musiał przebierać paluszkami
jak emeryt różaniec na nieszporach,

ale jak wiemy te drobne
i wolne robótki na gryfie gitarowym
uczyniły go mistrzem,

co tu się dziwić, praktykować
u samego Johna Mayalla,

to tylko można zostać Erikiem,,,,

pozdro,,,,,

 

orionblues
 
Mayall miał jeszcze jedną pasję
wiele jego albumów sam zaprojektował,

z tego co teraz widzicie
całkiem dobrze malował portrety,

John to kawał kochanego skurczybyka
ganiał swoich muzyków za narkotyki,

próby musiały być punktualnie
bo on potem był umówiony na wódkę,

a wiadomo na wszystko
się można spóźnić,

na własne wesele, własny pogrzeb
ale na wódkę, to nie wypada,

tym bardziej że schłodzona
i się grzeje z nerwów,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
ludzie jak ja kochałem
ten utwór to przechodzi
ludzkie pojęcie,

wszelkie pojęcia,

miałem wtedy gdzieś 17 lat,
normalnie puścił mi korzenie
w dusze bardzo głęboko,

zresztą siedzi do dziś,
coś pięknego,

tylko do cholery
czemu taki krótki
to bandytyzm Johna,,,,

podam go jutro do sądu,,
za cierpienie  z tego powodu,

(kiedyś przydarzyło się
to tańczyć z jedną piękną
zgrabna czarnulką,
ona mi szepcze do ucha,
tańczymy ten utwór już 7 raz,
a ja odpowiadam; że mi jeszcze
pierwszy sie nie skończył)

pozdro,,,,

 

orionblues
 
ależ to jest zagrane
ludzie ciary chodzą jak słonie,

takiego wykonania tego klasyka
to nie słyszeliście, na 100%!

jest to grane z taka werwą
że muchy tańczą w locie,

pozdro,,,,(zarypicha)

 

orionblues
 
a teraz szaleństwo
tak gra Mayall
po pierwszej secie,

to normalnie brzmi
jak kapela symfoniczna
w pełnym prywatkowym
składzie,

muzyki tu dostatek
jest co zjeść
i czym się nawalić,

coś fantastycznego,,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
kiedyś z kumplem Skibą
z tym od Kasy Chorych
Greena nazywaliśmy
,,klimatotologiem'',

bo on się lubował
w nadawaniu takich
tajemniczych brzmień,

a czasami robił
takie rymowanki
zabawy rytmem,

ale muszę wam powiedzieć
że miał cholernego
czuja,

jak już coś posmakował
to wychodziły z jego
kuchni takie
piękne wypieki,

jak ten,

pozdro,,,

 

orionblues
 
a teraz samo miodzio,

sam mistrz
dosiada rumaka gitarowego,

nie wspomnę tu już z powodu
wrodzonej delikatności
o pięknie tej kompozycji,

wiecie są ludzie i ludziska
a tu mamy tylko Petera Greena,

i cały w tym urok,

pozdro,,

 

orionblues
 
teraz przykład klasycznego
bluesowego czadzenia
tak na poczekaniu przy browarku,

bardzo często mówi się
że muzyczka leci
to właśnie jest to
co słuchacie,

pozdro,,,

 

orionblues
 
teraz mamy przykład
co można zrobić
z tematem muzycznym,

klasyczna rzecz
dla gitarzysty
który wie jak się nazywa,

Gary stary erotoman
grzeje temat
normalnie tynk się sypie,

a przyjdzie inny gościo
siadzie i będzie przeżuwał
nutki do rana,

kwestia osobowości
wszystko zależy od tego
jak tam w duszy
diabełek szybko
pedałuje,,

pozdro,,

 

orionblues
 
czy ktoś kiedyś widział
aby Gary dłubał w nosie,
nie, powiecie,

a ja powiem że to robi
i to bardzo często,

bo jego gitara ma nosa
takiego długiego
z progami,

a jak on już się dorwie
go tego nosa,

to cholera można
zwariować,

posłuchajcie sami,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
jestem 100% pewny
że pomyśleliście
że zapomniałem,

no, o kim?
Cat'cie Stevens'ie
absolutnie,

nawet jak go nie ma blogu
to gra mi w serduszku,

pozdro,,,

 

orionblues
 
jeden z piękniejszych utworów
Garego,,,,,

tak na prawdę
to ma on w sobie
dużo erotyki,

tylko trzeba
oddać się cała duszą
jak się słucha,,,

bo tak powierzchownie
to jest tylko
piękny,

posłuchajcie go
całością duszy i ciała
a zbudzą się
w was demony,

i zabiorą was w lot
ku przestrzeniom
zupełnie
nieziemskim,,,

pozdro,,,