Wszystkie »

 

Wpisy użytkownika orionblues z dnia 27 października 2008

Liczba wpisów: 10

orionblues
 
bardzo się dziwię ludziom,
o co już nie posądzano Pauliny,
nie będę powtarzał tych kalumni,

bo to całkowity bezsens,
a czasami idiotyzm nagozalążkowy,

wynika to z czystej,
głupoty ludzkiej,
zawiści o talent,

o pracowitość i dar osobisty,
bo słychać i widać,
że to skarbek muzyczny,

o wielkich możliwościach,
i co tu można więcej,

postawa ludzka zawsze,
widzi wszędzie stęchłość,

jak samemu nic,
się nie reprezentuje,

oto cała prawda,
o żyjących nieboszczykach,
za życia,,,,

pozdro żyjącym,,i życzliwym,,,

 

orionblues
 
jak jej słucham,
w poszczególnych prezentacjach,
słychać jej pracę nad sobą,

próbuje swych sił,
w różnych utworach,
jak świadomie chce opanować,

dolne partie głosowe,
jak świadomie ćwiczy te frazy,

uważam, że właściwy obrała,
kierunek w kształtowaniu,
swego głosu,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
a teraz posłuchajcie,
jak Paulina śpiewała,
w gimnazjum,
pozdro,,,

 

orionblues
 
już nie wiem ile razy,
startowała Paulina,
w szansie na sukces,
pogubiłem się,,,
a zresztą to mało istotne,,
już teraz,,,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
Watykan ostatecznie i definitywnie zdyskredytował prawdziwość objawień w Medjugorie. Ukarał na swój watykański sposób franciszkanina Tomislawa Vlasica, głównego reżysera tego cudu domniemanego i spektaklu bożego dla naiwnych dzieci.

Ponadto okazało się, że pobożny braciszek  ma wiele innych grzeszków i mistyfikacji na swoim życiowym koncie.

Jako zakonnik miał bardzo dużo pracy natchnionej, to on był duchowym przywódcą grupki wiejskich dzieci, które miały spotkania z Madonną.

Ponadto już 1976 roku sam uczynił cud prawdziwy i namacalny, jako kapłan wymodlił osobistą celebrą dzidziusia (bez aureoli nad główką) dla zakonnicy. Ona była pewna, że jej osobisty pasterz, zrzuci szaty zakonne i pojmie ją za żonę.

Natchniony franciszkanin nawet przez chwilę, nie pomyślał o swoich ojcowskich obowiązkach. Swoim wdziękiem kapłańskim przekonał ją, aby natychmiast wyjechała do Niemiec i pogodziła się z otrzymanym darem życia. Dodał konkretnie jeszcze jej radę, aby skutecznie zapomniała i zachowała w tajemnicy, akt poczęcia cudownego dzieciątka.

Zrozpaczona i oszukana zakonnica, słała do zakonnika listy błagalne, które nic nie wskórały. Jednak chytra i posłuszna swojej wierze niemiecka baba, która wynajmowała mieszkanie, znalazła te listy i wysłała do dyrekcji watykańskiej.  

Wracajmy do dziecięcych spotkań z Madonną, nadzorujący wszystko biskup przypatrzył się dokładnie tym objawieniom i doszedł do wniosku, że to jeden wielki szwindel. Obruszony tym Vlasic, napisał donos do samego papieża JP II.    

W liście do papieża krzyczał, że to szatan przemawia ustami biskupa! Ale nie wiedział, że watykaniści posiadali już całą prawdę zawartą w jego i zakonnicy korespondencji. Bardzo szybko przeniósł się do Włoch, ale nie zrezygnował z profitów płynących z objawień Medjugorie.

We Włoszech założył zakon który zajmował się kultywowaniem objawień. Propagandowo twierdził, że jest elementem walki kościoła z bezbożnym  komunizmem. A czynił to tak dobrze, że Medjugorie odwiedziło ponad 30 mln ludzi z 27 krajów świata.

W życiu Tomislava pojawia nowa kobieta, Niemka Agnes Heupel, która pomagała mu prowadzić religijną firmę pielgrzymkową. Ponadto twierdziła, że pielgrzymka wyleczyła ją z częściowego paraliżu. Vlasic mieszkał z cudownie uzdrowiona w jednym pokoju, świadkowie twierdzą, że ich pożycie daleko odbiegało od cudów boskich, było normalne ziemskie.

Kościół obserwując działania firmy postanowił działać, przeprowadził trzy precyzyjne śledztwa, doszedł do wniosku, że to kosmiczna bzdura i żyła złota dla cwaniaków. Do tego jeszcze, niemiecka przyjaciółka Vlasica, na międzynarodowym forum internetowym, opisała precyzyjnie mechanizm cudownego oszustwa.

Człowiek uwierzy we wszystko co boskie, kiedy mu to się powie, opisze, a do tego w szatach zakonnych. Ale nie tylko, ludzie gonią przez pół europy aby gdzieś poczuć cud na ścianie, kominie, szybie, drzewie, krzyżu ze spływającą krwią Pańską.

Zawsze mnie zastanawiało na co liczą osobiście; na łaskę, uzdrowienie, na pogadanie z czymś boskim, na własną boskość, nie wiem i pewnie się nie dowiem. Może myślą, że zostaną apostołem świata współczesnego, jak uczniowie Chrystusa.

Kto to wie, co kryje się pod moherowym beretem.

I tak to będzie trwało aż złożą ich kosteczki w dzieło boskie, ziemię BEZ CUDÓW.

pozdro ziemskie, nie boskie,,,,
 

orionblues
 
z prawdziwych,
czy domniemanych cudów,

ja zawsze jestem za tymi,
które w duszy człowieka,
czyni muzyka,

jest to przemiana cicha,
radosna, która myje duszę,
z mgły smutku,

potrafi człowieka wzmocnić,
dać wiarę i sens bytu,
i uśmiech,

muzyka jest jak mowa życia,
kobieta, kwiaty, miłość,
coś jeszcze trzeba,

pozdro,,,,

 

orionblues
 
ale można też i inaczej,
wystarczy tylko,

z głowy zdjąć uciskający,
beret moherowy,

i zaśpiewać w zaciszu domowym,
razem z Blue Cafe parę zwrotek,

o pielgrzymce życiowej,
do bram raju, czy piekła,

docenić istotę życia we dwoje,
nie z tym z kamienia czy spiżu,

lecz z kimś żywym i drogim,
tak pobożnie i nieszpornie,

pomodlić się wspólnie,
w podzięce Panu za ciała,

toż to na jego obraz,
i podobieństwo dotykamy dzieła,

które jest obok nas,
nasza miłością tkliwą,

to mu się należy,
jako modlitwa w miłośći,

to dla Pana się kochamy,
niech będzie szczęśliwy,

wraz z nami,,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
sami posłuchajcie,
ile jest pięknych piosenek,

aby właściwie docenić,
to co w człowieku od wieków,

jest nie zaspokojonym,
i nienasyconym uczuciem,

pragnieniem doznania uczuć,
tych najwyższych i doskonałych,

które gdzieś spoczywają,
na dnie duszy uśpione,

i tęsknią za zbudzeniem,
aby narkotyzować ciało,

i duszę,
upragnioną miłością,,,

wystarczy tylko otworzyć,
serce i duszę,

a przybędą rydwany,
namiętności,,,

pozdro,,,

 

orionblues
 
do PorcelainDoll;

kochaniutka jest tak w życiu,
że są różni ludzie, którzy świat,
postrzegają na opak,

a do tego wrogo,
to znaczy, że nie rozumieją,
samej istoty jego istnienia,

a potem nasuwa,
się prosty wniosek,
że trafili tu przez pomyłkę,

sami sobie zatruwają życie,
i co gorsza wokół siebie,
i innym zupełnie obcym,

dla nich nic nie sensu;

morze jest za słone,
i za duże i woda wilgotna,

pustynia jest sucha, piaszczysta,
i nie ma oranżady,

góry są wysokie i zimne,
wszędzie wieje i ślisko,

lasy są ciemne, można zabłądzić,
pełno tam zwierza groźnego,

jeziora są groźne i śmierdzące,
pełne żab i innej padliny,

wioski są nędzne i nudne,
same śmierdzące racice i ciągle robota,

miasta to ciasnota i beton,
wszędzie kolejki i drogo,
,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,

takim pojmowaniem świata,
to bóg by się w*******ił,
dla takich kretynów nic nie pasi,
wszystko jest na nie,

jak rano wstaną już stękają,
że oddychać trzeba, toaleta,
ubieranie się to nędza i głupota,
do pracy trzeba iść,

dzień dobry powiedzieć,
jakiemuś chamowi na schodach,
nic nie widzą pozytywnego,
we własnym życiu,

dla nich wszystko to nędza,
głupota, bez sensu, brak logiki,
chodzą takie ścierwa ludzkie,
i cały czas ściemniają życie,

czy oni kiedykolwiek usłyszą,
śpiew ptaka, ujrzą tęczę na niebie,
czy oni rozróżnią zieleń lata,
poczują woń kwiatów,

czy potrafią bez sensu patrzeć,
na potwory ukryte w chmurach,
które swobodnie płyną nad głowami,
by potem zniknąć po chwili uśmiechem,

czy oni potrafią pójść,
z drugim człowiekiem gdzieś bez sensu,
aby podziwiać fryzury konarów drzew,
a chodzi o to, aby być razem,

to kiedy taki człowiek,
nie rozumie natury,
to nie rozumie tego,
po co on tu jest i jak jego rola,

wszystkie odpowiedzi na ludzkie pytania,
są obok nas wszędzie w naturze,
bo ona była tu przed nami,
i całkiem fajnie jej było,

natura funkcjonuje,
bez pisanych instrukcji bytu,
a wszystko funkcjonuje doskonale,
zgodnie siłami które ustalił Pan,

my dwunogi naczelne jesteśmy,
ostatni którzy dosiedli się,
do rydwanu życia,
ale czy pojmujemy sens głęboki,

BO PO CO?

ktoś nas rzucił w ostępy ziemskie,
w ten padół nieszczęścia,
który sami se storzyliśmy,
to nie dzieło Boga, łzy w oczach,

to my sami sobie solimy,
swe życie okrucieństwem wzajemnym,
spychając swe szczęście,
w odmęty cierpienia i bólu,

potem szukamy ukojenia w bogu,
i co, mamy sprawić modlitwą,
aby wpadł do nas i posprzatał,
ten nasz burdel ziemski i ludzki?

o nie kochani, zachałanni egoiści,
dostaliście ponad miarę wszystkiego,
co tylko było w boskiej spiżarni,
a grabki musicie sobie zrobić sami,

tylko że człowiek,
częściej wali się po łbie grabkami,
niż solidnie gospodaruje darami ziemi,
o to przyczyna naszych łez i niedoli,

normalnie istniejący byt dwunogi,
powinień nauczyć się żyć,
z własną śmiercią za pan brat,
i nie lękać się nigdy, to jak brat,siostra,

bo narodził się razem z nią,
i ona od pierwszego oddechu,
mu przeznaczona po ostatni,
i nie opuści go aż do śmierci,

trzeba to umieć zrozumieć,
nie szukać pomocy gdziekolwiek,
bo jej nie ma, nawet w kościele,
istota życia i śmierci, to boska sprawa,

ale nie usłyszysz tej prawdy,
w biciu dzwonów, procesjach,
czy pielgrzymkach i modlitwach,
nikt nie ma prawa zadawać pytania,

do stwórcy, kto mówi inaczej,
to kłamca i obłudnik chytry,
czycha, aby ciebie ubezwłasnowolnić,
podporządkować i mieć władzę nad tobą,

w ten sposób sami siebie skazujemy,
na więzienie duchowe, tańczymy tak,
jak nam zagrają, brak wolności myśli,
to więzienie, jak ptak w klatce,

to po co miłość?, zapyta ktoś z boku,
to po co muzyka, mowa, jedzenie,
patrzenie, to co to jest życie?, zapyta,
a po to abyś się radował wszystkim!

ćwoku jeden, wszystkim,
dosłownie wszystkim,
jak nic nie widzisz, to się ucz życia,
to nie wstyd, a jedynie radość poznania,
dzieła, które nam zmalował Pan wokół,

trzeba nauczyć się wszystkiego;

trzeba oczy nauczyć patrzeć wokół,
nos nauczyć czucia świata,

usta uczulić na smaki,
uszy nauczyć podziwiać dźwięki,

dłonie nauczyć czułości,
rozum nauczyć chłonności wszelkiej,

serce uczulić na piękno,
trzeba umieć wyciszyć się huku,

trzeba umieć patrzeć w oczy,
trzeba rozumieć sens słów,

trzeba nauczyć się,
czuć ciepło tęsknoty,

by posmakować miodu miłości,
ale nie ciała samego,

bo to tylko opakowanie,
bo potem słowa już zbyteczne,

staniecie sie jednością,
a to już stan bliski stwórcy,

jego smak raju na ziemi,
żyje się radością nie opisaną,

i zaczyna tęsknić za nim,,,
za resztą,,,,,,,

tych cudowności,,,,
ale już tam u niego,
na wiecznej gościnie,,,

pozdro PorcelainDoll,
odpowiedziałem na Twoje pytanie,,,

mam nadzieję,
że to jest Ci już jasne,
co to jest ciało, miłość,
to wszystko co dotykasz,
od pierwszego oddechu,
tu na dole w ludzkiej kupie,

 

orionblues
 
co tu można dodać,
do tych słów,
poety życia,
jakim był Okudżawa,

przyszło mu żyć,
w bardzo ciężkich czasach,
czasach ziemskich bogów,
panów życia i śmierci,

nagradzali i karali,

według swojej ideologi,
a co zbudowali nam,
wszystko to utonęło
w oceanie ludzkich łez,

tyle istnień ludzkich,
tyle czasu zmarnowali,
a wszystko pachnie,
jedynie śmiercią niewinnych,

ofiar,,,,,,